piątek, 27 listopada 2015

31 "Daj mi fałszywą nadzieję na to, że mnie nie zostawisz"

Alice

          Wiedziały, że to już niedługo. Że żelazne kraty w końcu puszczą pod wpływem kwasu, a one będą mogły naprawdę uciec. Zabrać chłopaków i wynieść się z tego koszmaru. Z dala od Gniazda. Z dala od Olsenów.
          Alice wielokrotnie zastanawiała się, jak to będzie po. Wiedziała, że z początku nie będzie łatwo. Ona i Fel będą musiały przez jakiś czas robić za nieistniejące byty. Zaszyć się gdzieś i odczekać, aż cała sprawa z ucieczką i rozwaleniem Gniazda od środka przycichnie. A potem… Potem może i one będą miały szansę na skosztowanie zwykłego normalnego życia, w którym nie będzie bólu, cierpienia, broni i krwi.
           Dwa dni wcześniej, gdy miały cały wolny dzień, przyszykowały transport, którym mają się poruszać w czasie ucieczki. Dwa samochody zostały odstawione i ukryte na prawie nieuczęszczanej drodze w Muswellbrook. Jedno większe auto znajdowało się w lesie tuż przy Gnieździe, zakryte stertami gałęzi i płachtami, tak by nie było widoczne. Zresztą dziewczyny bardzo dobrze wiedziały, że żaden mieszkaniec nie zapuszcza się w te rejony. Ludzie z ich gangu raczej nie należeli do miłośników spacerów i wędrówek. Teraz musiały, tylko czekać, aż droga w podziemiach stanie dla nich otworem.
           Rozejrzała się dookoła sprawdzając, czy teren jest czysty. Ale standardowo nikt tu się nie kręcił. Zbliżyła się do kraty, wyciągając z kieszeni buteleczkę. Nagle jednak zamarła, robiąc wielkie oczy. Puściły. Żelazne pręty w końcu puściły.
           Doskoczyła do nich, a następnie pociągnęła je mocno. Wygięły się lekko, a z jednej strony pękły zupełnie. Działało. Pomysł Caluma z kwasem naprawdę podziałał. Droga była wolna. Wystarczyło, tylko w czasie ucieczki wykopać je od drugiej strony, by pozbyć się ich całkowicie.
           Wsunęła buteleczkę z powrotem do kieszeni. Nie była już potrzebna. Z drugiej wydobyła telefon komórkowy, a potem napisała szybkiego sms-a do Felicity, oznajmiając jej tą cudowną nowinę. Perspektywa wolności wprowadzała ją w totalną euforię. Jej przyjaciółka odpisała niemalże od razu. Kolejny uśmiech pojawił się na twarzy Alice, odczytując te trzy słowa, które jeszcze bardziej wprowadziły ją w ekscytację.

Zrobimy to dzisiaj.


Felicity

            Od dwóch godzin razem z Parker siedziała w gabinecie Deborah, pochylając się nad mapą Newcastle. Kobieta planowała kolejne zadanie, a one musiały znaleźć odpowiednie wejście i wyjście z dużego hotelu, który mieścił się w samym centrum miasta. Parker nie była w tym tak dobra, jak Vivien, która z Felicity pod tym względem stanowiła duet niemalże idealny. Miała jednak dobre pomysły i czarnowłosa chciała je wykorzystać.
           Drgnęła, czując wibrację na udzie. Wyciągnęła szybko telefon. Parker dalej studiowała mapę, a Deborah wlepiała swoje zimne zielone oczy w ekran komputera. Fel odblokowała komórkę i zobaczyła wiadomość od Alice.

Kraty puściły. Droga ucieczki jest wolna.

          Musiała przybrać neutralny wyraz twarzy. Nie mogła się zdradzić. W środku jednak wszystko w niej zadrżało. Mogły to zrobić. Mogły w końcu zabrać chłopaków i wynieść się stąd. Fel chciała zrobić to, jak najszybciej. Dlatego pospiesznie odpisała Alice, zupełnie ignorując zadanie zlecone przez Deb. W końcu ona i Alice już nie wezmą w nim udziału. Nigdy nie wezmą udziału w żadnym kolejnym zabójstwie, powierzonym im przez starszą Olsen.

Zrobimy to dzisiaj.

          Wsunęła telefon z powrotem do kieszeni, nie mogąc się doczekać, kiedy w końcu będzie mogła opuścić ciemny gabinet Deborah. W końcu to, że kraty puściły to jedno. Musiały też przygotować chłopaków i siebie do ucieczki, a także zawiadomić Richarda. Dlatego przez resztę czasu Fel siedziała, jak na szpilkach, co jakiś czas spoglądając na wielki zegar wiszący na ścianie. Czas… Teraz to on był ważny.


Calum

           Podskoczył w miejscu, a siedzący obok niego Ashton prawie wcisnął się w ścianę, gdy Alice wparowała do pokoju, niczym tornado. Po chwili oboje uspokoili się. Dziewczyna pospiesznie ściągnęła z nich łańcuchy i obroże, a potem z wielkim uśmiechem podeszła do komputera.
- Co się dzieje Alice? – zapytał Hood, podchodząc do niej. Jego dłoń lekko dotknęła ramienia dziewczyny. Odwróciła się od razu, posyłając mu jeden z piękniejszych uśmiechów. Chłopak sam zaczął się uśmiechać, choć nadal nie znał przyczyny stanu Wilczycy.
- Dzisiaj – powiedziała, a w jej głosie wychwycił podekscytowanie. – Robimy to dzisiaj.
- Uciekamy? – odezwał się Irwin, pochodząc do nich.
- Tak. Kraty w końcu puściły – odparła, kiwając głową. 
           Calum spojrzał na Ashtona. Jego przyjaciel też wlepiał w niego wzrok. Obaj uśmiechnęli się po raz kolejny. To była dobra wiadomość. To była znakomita wiadomość. W końcu opuszczą ten koszmar i wrócą do swoich rodzin.
           Nadzieja kiełkowała w Calumie coraz bardziej. Naprawdę nie mógł się doczekać tego, aż w końcu opuści mury Gniazda. Miał wrażenie, że od wieków nie był na zewnątrz. Jedyne co miał to ten pokój, czasem pokoje innych dziewczyn i przerażającą salę, w której Deborah urządzała im swoje tortury i poniżania. Teraz znów miało się to zmienić. Cała ich czwórka miała odzyskać upragnioną wolność.


Luke

            Podniósł głowę do góry, a następnie ściągnął z uszu słuchawki, kiedy kątem oka zauważył czarne trampki, które pojawiły się w drzwiach. Od razu rozpoznał Felicity. W końcu wróciła ze spotkania z Deborah. Odetchnął z ulgą widząc, że tym razem nie oberwała. Że najwidoczniej dziewczyna wzięła sobie do serca słowa jego i Alice i pohamowała się przy niej.
           Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, Felicity klęknęła przy nim, a potem wpiła się w jego wargi. Pocałowała go tak, jak jeszcze nigdy. Z uczuciem i pasją. Poczuł przyjemny dreszcz na plecach. Od razu go odwzajemnił, obejmując ją. Zignorował brzęczące łańcuchy, które wydawały z siebie znane mu dźwięki, gdy się poruszał. Teraz liczyło się tylko to, co z nim robiła. Że wyrywała go z tego świata, w którym tkwił.
            Odsunęła się od niego, gładząc palcami jego policzki. Jej dotyk rozpalał mu skórę, a on nie miał nic przeciwko temu, by robiła to przez cały czas. Spojrzał w jej błyszczące oczy pełne ekscytacji. Wiedział już, że stało się coś pozytywnego. Coś, co wprowadziło ją w ten stan.
- Fel?
- Uciekamy Luke – powiedziała szybko, rozpinając jego bransolety. – Uciekamy stąd dzisiaj w nocy.
- Co?
- To, co słyszysz, kotku. W końcu ty i chłopaki będziecie wolni.
              Wiedział, że ten czas się zbliża. Zbliża wielkimi krokami. Nie spodziewał się jednak, że stanie się to tak szybko. W jakiś sposób przyzwyczaił się do tego miejsca. A teraz będzie mógł go w końcu opuścić i wrócić do dawnego życia. Do swojej rodziny i bliskich. Do muzyki i sceny. Do tego, co tak brutalnie odebrała mu Deborah.
- Mówisz poważnie? – wydusił z siebie, nie mogąc oderwać błękitnych oczu od jej twarzy.
- Całkiem poważnie.
- Boże, Fel…
- Powtórz sobie plan ucieczki. Prześpij się lub zrelaksuj. Nabierz siły, bo nie będzie to łatwe. Zaczynamy o północy.
            Luke kiwnął głową, a potem ujął jej twarz w dłonie i znów przyciągnął do siebie, by skraść jej kolejny pocałunek. Wiedział, że po ucieczce przez jakiś czas nie będzie jej widział. Że będą musieli się rozstać. Miał jednak zamiar na nią czekać. Czekać, aż bezpiecznie będzie mogła wejść do normalnego świata i znów się z nim połączyć. Ona była brakującym elementem w jego życiu, którego potrzebował. Którego nie zamierzał tak łatwo oddawać. Gniazdo było złym i okrutnym miejscem, ale pozwoliło mu na to, by odnalazł to, czego do tej pory nie miał. Miłość.


Alice

            Była tak przejęta, tym co miało się dzisiaj stać, że od razu zagoniła chłopaków do roboty. Kazała im po kilka razy sprawdzić sprzęt, który zapakowali w czarne plecaki. Przejrzeli razem przygotowane rzeczy, a potem raz za razem omawiali poszczególne etapy ucieczki. Ashton i Calum musieli pamiętać, jak najwięcej. Musieli mieć namiastkę tej wiedzy, która pozwoli im kontynuować plan, gdyby Alice i Fel się nie udało.
- Pamiętasz, jak to zrobić? – zapytała Ashtona, podsuwając mu komputer pod nos.
- Oczywiście. Vivien – urwał, przełykając ślinę – wielokrotnie mi to pokazywała. Wszystko pamiętam.
- Świetnie. Będziemy potrzebować fałszywego obrazu na całej drodze do piwnicy – pociągnęła, a on kiwnął głową.
- Mogę to zrobić z zamkniętymi oczami- odparł pewnym tonem Irwin. Dziewczyna poklepała go po plecach, a potem spojrzała na uśmiechniętego Caluma.
- Geniusz – skomentował Mulat, co wywołało u nich cichy śmiech.
- Dobra, skoro wszystko mamy w pogotowiu, macie czas wolny. Róbcie, co chcecie. Wieczorem zaczynamy.
- Pewnie – powiedział Ashton, a potem wstał. Podszedł do piankowego materaca i położył się na nim, zakrywając się kocem pod samą brodę. – Spróbuję uciąć sobie drzemkę.
- Powodzenia – rzucił Hood.
- A ty nie chcesz się zregenerować? – zapytała Alice. Chłopak szybko pokręcił głową.
- Jestem w takim stanie, że chyba nie zasnę.
- Mam to samo – odpowiedziała z uśmiechem.
            Calum zerknął na leżącego przy ścianie przyjaciela, który odwrócił się do nich plecami. Wiedział, że Irwin nie byłby wstanie tak szybko zasnąć, ale miał to gdzieś. Dlatego niewiele myśląc znów skupił się na dziewczynie przed nim. Przybliżył się i pocałował ją szybko i przelotnie, czując jak pod wpływem tego małego gestu, dostał na ciele gęsiej skórki. Alice zrobiła wielkie oczy, a następnie zaśmiała się cicho pod nosem. Zdążył się wyprostować, a ona zbliżyła się do niego i zrobiła to samo, co on przed chwilą. Musnęła jego ciepłe wargi swoimi, a kolejny dreszcz przebiegł mu po kręgosłupie.
- Jesteś najlepszy – wyszeptała, przejeżdżając palcem po jego nosie.
- Wywalimy go do łazienki? – zapytał ze śmiechem, wskazując leżącego na materacu Ashtona. Dziewczyna znów się zaśmiała.
- Słyszałem to frajerze – skwitował rozbawiony Irwin. – Wal się, Cal! – Alice i Hood wymienili spojrzenia, a potem wybuchli śmiechem.


Felicity

            Pierwsze, co zrobiła po tym, jak oznajmiła Lukowi radosną nowinę, zadzwoniła do Richarda. Mężczyzna nie krył zadowolenia z tego, że w końcu będzie mógł roznieść gang Olsenów od środka. Wymienili się szybko potrzebnymi informacjami, a Fel przesłała mu namiary na Gniazdo. On i jego ludzie mieli zaatakować ich dokładnie trzydzieści minut po północy. Mieli, więc pół godziny na to, by wydostać Michaela z pokoju Parker i dojść do piwnicy, zanim w budynku rozpocznie się prawdziwe piekło.
            Luke leżał na łóżku, przeglądając po raz kolejny mapę. Fel była pewna, że chłopak zna już cały układ podziemi na pamięć. W końcu wielokrotnie z nim to przerabiała. Odłożyła zapakowany plecak na bok. Wszystko było gotowe, a oni musieli teraz czekać na godzinę zero.
           Przyjrzała się jego sylwetce, zatrzymując dłużej wzrok na jego oklapniętych blond włosach, bladej twarzy, która od dawna nie czuła na sobie promieni słońca, kolczyku w wardze i tych błękitnych oczach, w których mogła się zatopić. Niewiele myśląc przybliżyła się do niego, wtulając się w jego szczupłe ciało. Wiedziała, że już niedługo nie będzie mogła tego robić. On wróci do swojego świata, a ona i Alice będą musiały się ukryć, by dopiero po jakimś czasie wejść do nowego życia.
           Luke od razu objął ją ramieniem, przyciągając jeszcze bliżej siebie. Złożył na jej skroni szybki pocałunek, zatrzymując usta dłużej na jej skórze. Czuła przyjemne ciepło. To była ta gorsza część ucieczki. Rozłąka z Hemmingsem. Naprawdę przyzwyczaiła się do niego. W jakiś sposób się od niego uzależniła. Chciała mieć go nadal obok, ale wiedziała, że nie będzie to możliwe.
           Popchnęła go, on przewrócił się na plecy. Zaskoczony spojrzał na nią, a jego usta wykrzywiły się w lekkim uśmiechu. Przez chwilę po raz kolejny lustrowała go całego, chcąc zapamiętać każdy najdrobniejszy szczegół w jego wyglądzie. Tak, by ten obraz cały czas w jej myślach był świeży i nienaruszony.
           Usiadła na nim. Nachyliła się, delikatnie całując go w usta. Chłopak wsunął dłoń w jej czarne włosy, które lekko opadały na jej twarzy. Zrobiło jej się ciepło, gdy przyspieszył tempo pocałunku. Poddała się temu całkowicie, nie starając się tego w żaden sposób kontrolować. To była ich chwila. Chwila na moment zapomnienia. Chwila na pożegnanie.
- Kochaj się ze mną – wyszeptała, zaciskając palce na jego białej koszulce. 
           Spojrzał jej głęboko w oczy, jakby domyślał się, co w ten sposób chce mu przekazać. Odpowiedział jej lekkim skinięciem głowy, a potem przekręcił się. Teraz to on górował nad nią. Naparł na nią mocniej, nie przestając obsypywać ją pocałunkami, a ona, co i rusz drżała z tych emocji, tuż pod nim.
- Obiecaj, że nigdy mnie nie zostawisz – powiedział cicho, wprost do jej ucha. Jego gorący oddech rozpalił skórę na policzku, a ona mocno zacisnęła oczy, walcząc ze łzami.
- Nie mogę ci tego obiecać – odpowiedziała. Spojrzał na nią, gdy rozchyliła powieki.
- Proszę cię Fel…
- Wiesz, co może się…
- Nie mów tego. Daj mi fałszywą nadzieję na to, że mnie nie zostawisz – pociągnął, niemalże błagalnym tonem.
- Nie zostawię. Nigdy cię nie zostawię, kotku – powiedziała cicho. Pocałował ją po raz kolejny, a potem zrzucił z siebie koszulkę, by po chwili znów wrócić do przerwanych pieszczot. 



***
Coraz bliżej finał... Coraz bliżej finał :)
Tak naprawdę zostały dwa rozdziały i epilog. Wtedy oficjalnie zakończy się to opowiadanie. Od razu uprzedzam, że drugiej części nie będzie - nigdy nie była w planach. 
Jednak "na pocieszenie" pojawi się inne opowiadanie, które w jakiś sposób zastąpi The Great Escape. Nie będzie może o gangach i innych porachunkach, ale z pewnością nie będzie też milutko. Nowa historia pt. Broken pojawi się prawdopodobnie w niedzielę lub w poniedziałek - dla zainteresowanych powiem, że znajdziecie tu pod spodem edit z dokładną informacją, gdy opublikuję prolog. Zaznaczam też, że w Broken pierwszy raz postanowiłam rozdzielić chłopaków, więc tam 5 Seconds of Summer naprawdę nie istnieje. Mam nadzieję, że historia się wam spodoba :) Poniżej możecie zobaczyć do niej zwiastun, który jak zawsze wykonała Monia. Jest cudny - wielkie dzięki! 


Kolejny rozdział klasycznie pojawi się w następny piątek!

Dziękuję wam również za życzenia i wszystkie miłe słowa! To naprawdę motywujące - ale to już wiecie :)

Pozdrawiam


EDIT!!!
Zapraszam na historię Broken. Blog został właśnie oficjalnie otwarty :) 
Mam nadzieję, że się wam spodoba!

Broken

Pozdrawiam!

3 komentarze:

  1. Smutne, że nie będzie drugiej części. ;-;

    OdpowiedzUsuń
  2. Ucieczka zbliża się wielkimi krokami ♥ Wreszcie! Szkoda, ogromna szkoda, że nie będzie drugiej części, ale jakoś to przeżyję i fajnie, że będzie nowe opowiadanie, już nie mogę się go doczekać. Rozdział oczywiście fantastyczny.
    Czekam na następny rozdział
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Zacieram ręce przed tą ucieczką, ale z drugiej strony wielka szkoda, że to opowiadanie dobiega końca - chociaż Broken też zapowiada się zacnie milordzie :D Podobała mi się scenka u Alice w pokoju, między nią a Calem i wywaleniem Irwina do łazienki hahahah Za to przy Luku i Fel zrobiło mi się smutno, szczególnie po tych jego słowach. Mam nadzieję, że ich nie rozdzielisz na długo, bo oni muszą być razem.
    Czekam na next :)
    Pozdrawiam Milena

    OdpowiedzUsuń