piątek, 25 września 2015

22 "Wy nie macie godności"

The Daily News

Zero wieści o 5 Seconds of Summer
        W dalszym ciągu trwają poszukiwania australijskiego zespołu 5 Seconds of Summer, w którego w skład wchodzą Michael Clifford,  Ashton Irwin, Luke Hemmings i Calum Hood. Czwórka młodych mężczyzn przepadła bez śladu, w trakcie wypadku, do którego doszło na drodze krajowej A15. Przypominamy, że w białym busie marki Renault oprócz członków zespołu, był także ich kierowca Ted Phillips, którego zwłoki zostały odnalezione trzy kilometry od miejsca zdarzenia. Przyczyną zgonu był strzał oddany z bliskiej odległości w przednią część głowy.
         Cały czas policja i rodzina czeka na jakiekolwiek informacje od potencjalnych świadków, którzy być może coś zauważyli, przejeżdżając krajową A15-stką.


Luke

         Minęło kilka długich i nieco męczących dni, odkąd wyszedł z sali Deborah ledwo żywy. Teraz jednak plecy coraz mniej dawały o sobie znać bólem, zmieniając to uczucie na swędzenie i mrowienie. Dzięki temu Hemmings wiedział, że jego rany powoli zaczynają się goić, co było ewidentnym postępem.
         Skrzywił się, odchylając kawałek opatrunku, który nie utrzymał się podczas szybkiego prysznica, jaki brał. Odwrócił się bardziej w stronę lustra. Zobaczył zaczerwieniony ślad i niewielką ranę, która małymi krokami zaczynała się zabliźniać. Wiedział, że te ślady będzie nosił do końca życia. Wiedział, że zostaną z nim na zawsze i będą przypominać o tym koszmarze, w jakim znalazł się on i jego przyjaciele. Jego osobista szpetna pamiątka, z miejsca, z którego tak bardzo pragnął uciec.
         Ubrał się do końca, darując sobie zakładanie koszulki. Felicity i tak zaraz kazałbym mu ją ściągnąć, by zmienić mu opatrunki. Następnie wyszedł z łazienki, pozostawiając za sobą znaną woń dezodorantu, jakim dysponował w Gnieździe.
        Gdy tylko wyłonił się z białego pomieszczenia, dziewczyna podniosła głowę znad komputera i uśmiechnęła się od niego szeroko. Robiła to znacznie częściej, odkąd Luke zaczął znów normalnie funkcjonować. Wiedział, że gdzieś w środku nadal tli się w niej poczucie winy za to, co się stało, choć Luke wielokrotnie tłumaczył jej, że to nie ona zawiniła.
- Hej, przystojniaku – powiedziała, mierząc go od góry do dołu. – Gotowy?
- Jak zawsze – odparł, kładąc się na brzuchu na łóżku, które razem dzielili.
        Oparł policzek o poduszkę, dokładnie obserwując jej ruchy. Wstała z miejsca i złapała za przyszykowaną wcześniej apteczkę. Następnie podeszła do niego i usiadła obok. Gdy jej palce lekko dotknęły jego skóry, poczuł przyjemny dreszcz, który przeszedł wzdłuż jego ciała. Nawet takie najdrobniejsze gesty, nadal na niego działały.
         Zaczęła powoli odklejać mu plastry, a potem ściągać gazy, pod którymi ukryte były ślady chłosty. To już nawet w ogóle nie bolało. Tylko czasem, przy tych najgłębszych ranach Luke odczuwał dyskomfort. Mimo to, było o wiele lepiej, niż na początku. Przemyła mu skórę, by po chwili zacząć nakładać na nie maść, która przyjemnie chłodziła zaczerwienioną skórę. Hemmings przymknął oczy. Było to nawet całkiem przyjemne, gdy opuszki jej palców delikatnie muskały jego plecy, pozostawiając po sobie lekko wilgotne od maści miejsca.
         Kiedy obłożyła jego plecy gazami, a potem zakleiła je plastrem, Luke w końcu mógł podnieść się do góry. Usiadł obok niej, spoglądając na Felicity, która powoli pakowała rzeczy, których używała z powrotem do apteczki. Przejechał dłonią po jej odsłoniętym ramieniu, co spowodowało, że dziewczyna podniosła na niego swoje ciemne oczy. Znów się uśmiechnęła, a on odpowiedział jej tym samym.
- Jak się czujesz?
- Zdecydowanie lepiej – odpowiedział, nie mogąc oderwać wzroku od jej ciemnych brązowych tęczówek i pełnych ust, które kusiły.
          Niewiele myśląc przybliżył się do niej, kradnąc szybkiego całusa. Zatrzymał twarz kilka milimetrów od niej, czując na swoich ustach jej gorący oddech. Spojrzała na niego, ponownie się uśmiechając. Przez chwilę wpatrywali się w siebie w milczeniu. 
          W końcu Fel zrobiła to, czego tak bardzo chciał. Objęła go, przywierając do niego. Połączyli się w szybkim i zachłannym pocałunku, a Lukowi prawie zakręciło się od tego w głowie. Palcami jednej ręki musnął jej policzek, a druga oplotła się wokół jej tali, lekko gładząc ją po boku. Wyczuł, jak przechodzi ją dreszcz. Uśmiechnął się pod nosem, nie odrywając warg od jej warg, które tak dobrze smakowały.
          Naparł na nią mocniej, a ona padła na poduszki. Od razu znalazł się nad nią, nie przestając obdarowywać ją pocałunkami. Wsunęła mu dłoń we włosy, od czasu do czasu lekko pociągając za końcówki. Od nie pozostawał jej dłużny. Jego ręka trafiła pod jej koszulkę, rozpalając gładką skórę.
          Felicity westchnęła głośniej, gdy Luke zsunął się ustami na jej szyję. Zacisnęła mocniej palce na jego ramieniu. Czuł przyjemne ciepło, jakie biło od jej ciała, a on już na zawsze chciał zostać w tym świecie, w którym istniała tylko ona i on.
          Nagle w pokoju rozbrzmiał dźwięk telefonu. Hemmings podniósł się na łokciach, by spojrzeć na uśmiechniętą Felicity. Uniosła lekko brwi do góry, a potem wskazała brodą na szafkę. Luke jeszcze szybko musnął swoimi ustami jej usta, a następnie wstał, by podać jej komórkę. Nie widział, kto dzwoni, ale gdy tylko dziewczyna spojrzała na wyświetlacz od razu się tego domyślił. Fel nie miała zadowolonej miny. Była wręcz wściekła.
- Tak?- odparła. Luke nie odrywał od niej swoich błękitnych oczu. – Zaraz będę. -Odłączyła się, odrzucając telefon na pościel.
- Ona?
- Ona. Na szczęście nie chodzi o was – powiedziała, przejeżdżając dłonią przez jego włosy. - Muszę się zbierać. Mamy jakieś spotkanie w jej gabinecie. – Luke kiwnął tylko głową, a potem niechętnie puścił ją.


Parker

          Weszła jako pierwsza do ciemnego gabinetu. Deborah siedziała za starym drewnianym biurkiem. Jej zielone oczy utkwione były w Wilczycach, gdy te zajmowały przygotowane dla nich miejsca. W pomieszczeniu panowała cisza, ale żadna z młodszych dziewczyn nie przerwała jej pierwsza.
- Namierzono kolejnego gwałciciela- powiedziała Deborah, rzucając w ich stronę cztery teczki. – Sprawa jest pilna, bo kutas zabrał się za osobę, którą znam. Skrzywdził ją, a ona poprosiła mnie o pomoc. Chcę byście wykonały tą robotę szybko i sprawnie. Chcę go cierpiącego i martwego.
- Zajmiemy się tym, jak najszybciej – odparła Alice.
- Nie, jak najszybciej. Macie zająć się tym od razu. Od razu macie ruszyć dupy i wziąć się za tą pieprzoną robotę!
- Nie unoś się tak Deb – mruknęła Parker, biorąc jedną z teczek. – Ostatnio zaczynasz coraz częściej traktować nas, jak jakieś swoje popychadła.
- To wy okazujecie niewdzięczność za wszystko, co dla was zrobiłam.
- Niewdzięczność? – pociągnęła dziewczyna, spoglądając na nią.
          Deborah wstała z miejsca. Parker wstrzymała oddech, gdy zbliżyła się do niej. Przysnęła twarz do jej policzka, a ona poczuła jej ciepły oddech na skórze, który mieszał się z nutą mięty, jakby najstarsza właśnie przed chwilą skończyła myć zęby lub jeść jakiegoś cukierka. Zanim zdążyła się zorientować, złapała ją za koszulkę i pociągnęła do góry. Parker zerwała się na równe nogi, próbując nadążyć nad ruchami Deborah.
- Zmieniacie się, a ta zmiana wcale mi się nie podoba – wysyczała.
- To ty się zmieniasz – ciągnęła Parker, choć bardzo dobrze wiedziała, że lepiej by było, gdyby się po prostu zamknęła. – Jesteś inna.
- A dziwisz się?! – warknęła. – Jak w ogóle masz czelność się mi stawiać?!
- Może chce zachować resztki swojej godności.
- Wy nie macie godności – powiedziała Deborah. – Już dawno ona zniknęła.
- Ciekawe dzięki komu – mruknęła Parker, licząc na to, że ona tego nie usłyszy.
          Ale słyszała. Słyszała i aż się w niej zagotowało. Puściła dziewczynę, a potem zacisnęła dłonie w pięści. Chciała się uspokoić, ale to niewiele dało. Zanim zdążyła o tym pomyśleć, uderzyła Parker, a Wilczyca, aż zachwiała się od tego ciosu. Złapała się za czerwony policzek, w miejscu, w którym przed chwilą była dłoń starszej. Spojrzała na nią z wyrzutem.
- Spieprzajcie stąd – rzuciła Deborah przez zaciśnięte zęby. 
           Dziewczyny złapały za swoje teczki i cała czwórka ulotniła się z gabinetu. W drodze do pokoju milczały, choć Parker czuła, jak pozostała trójka spogląda na nią zaniepokojona. Deborah traciła kontrole coraz częściej. Do czego posunie się następnym razem, by je upokorzyć?


Felicity

          Weszła do pokoju. Odłożyła teczkę na łóżko, aby pamiętać o niej po powrocie. Deborah była wkurzona, więc ona nie mogła od tak olać zleconego przez nią zadania. Teraz jednak miała inną robotę do wykonania. Miała się spotkać z pracownikiem komisu samochodowego i omówić kupno trzech używanych samochodów. Jeden z nich musiał być na tyle duży, by pomieścić całą ich siódemkę.
- Stało się coś? – zapytał Luke, kiedy rozkuła go z łańcuchów.
- Nie. Dostaliśmy tylko kolejne zadanie do zrobienia. Nic nowego – odpowiedziała. Przejechała palcem po jego nosie, uśmiechając się przy tym. – Nic ważnego kotku. Muszę się wyszykować.
- Samochody? – Pokiwała tylko głową i wstała z miejsca. Podeszła do szafy, złapała szybko za wybrane ubrania i razem z nimi skierowała się do łazienki.


Luke

          Wstał z materaca piankowego, gdy Fel zniknęła za białymi drzwiami. Usiadł na łóżku, a jego wzrok na dłużej zatrzymał się na białej, porzuconej przez niej teczce. Zastanawiał się, co tam jest. Jakie informacje skrywa ta niewinnie wyglądająca rzecz. Czy Deborah miała też teczki z ich danymi?
          Wiedział, że nie powinien tego robić. Nie powinie grzebać w tym, co nie należy do niego. Zresztą sam nie był pewny, czy na pewno chce poznać trochę szczegółów z zakresu pracy Wilczyc. Jednak ciekawość zwyciężyła.
          Zerknął raz jeszcze na drzwi, a potem złapał za teczkę. Ułożył ją na kolanach i cicho ściągnął zabezpieczającą gumkę. Powoli otworzył, skupiając wzrok na zawartości. Było tam wszystko – zdjęcia mężczyzny, który z tego, co wyczytał nazywał się Dolan Hawkins, jego dane i najważniejsze informacje. Znalazł nawet szczegółowy plan dnia, a także spis miejsc, w które najczęściej chodził. Do tego dodana była lista jego ofiar. Z tego, co zrozumiał Luke, Dolan Hawkins był gwałcicielem. Nie sądził, że ludzie z gangu potrafią dotrzeć, aż takich szczegółów.          Już dawno przestał postrzegać Felicity w czarnym świetle przestępcy, która zajmowała się mokrą robotą. Jednak takie rzeczy przyprawiały go o gęsią skórkę i przypominały mu o tym, że Fel potrafi być jednak niebezpieczna.
- Ciekawa lektura?
         Podskoczył, słysząc jej głos. Podniósł głowę i spojrzał na nią. Stała w przejściu, opierając się o framugę. Miała skrzyżowane ręce na klatce piersiowej i nie odrywała od niego swoich ciemnych oczu. Był pewny, że będzie wkurzona. Ona jednak nie była zła. Była w jakiś sposób rozczarowana.
- Przepraszam – powiedział, zamykając szybko teczkę i odkładając ją na szafkę, która stałą przy łóżku.
- Wiesz już dużo na temat Gniazda i ich mieszkańców. Wolałabym jednak, byś trzymał się od mojej pracy z daleka.
- Jasne. Przepraszam. Nie powinienem…
- Spoko. Byłeś ciekawy. – Podeszła do niego, a następnie zabrała teczkę. – Jednak lepiej jest zawsze wiedzieć mniej, niż znać takie szczegóły – dodała szeptem. - Szczególnie, jeśli chodzi o kogoś, kto ma stać się trupem. – Kiedy to powiedziała, Luke poczuł szybki chłodny dreszcz na swoich plecach. – Przyniosę ci jeszcze obiad i muszę się zbierać. – Kiwnął tylko głową.


Vivien

          Z początku to Felicity miała zająć się organizacją samochodów do ich ucieczki. Jednak po spotkaniu z Deborah, Viv poczuła, że dobrze jej zrobi, jak przed robotą nad kolejnym gwałcicielem, wybierze się na małą wycieczkę do centrum Newcastle. Dlatego zabrała się do komisu z autami razem z Fel. Dodatkowo liczyła, że będąc z dala od gniazda będą mogły znów skupić się na planie, który opracowały.
- Mamy praktycznie ułożony szczegółowy plan trasy, jaką chcemy pokonać – powiedziała Vivien, zaglądając do notatnika. – Musimy tylko zorganizować sobie coś, co skutecznie odwróci uwagę mieszkańców Gniazda.
- Miałyśmy postawić na gang Richarda – pociągnęła Fel, odwracając się na chwilę w jej stronę. Potem jej ciemne oczy znów spojrzały na jezdnię.
- Wiem, ale… Nie jestem pewna, czy faktycznie powinnyśmy to zrobić. Wiem, że ty i Alice…
- Mamy rację- powiedziała czarnowłosa. – Daj spokój Viv, Richard zrobi prawdziwą bombową akcję, a my zyskamy nie tylko cenne minuty, ale być może nikt nie będzie za nami podążał. To dobra metoda na to, by ich czymś zająć.
- To ryzyko Fel…
- Wiem. Równie dobrze możemy dostać od niego kulkę na dzień dobry. – Vivien przekręciła oczami. – Chodzi o to, że kto, jak kto, ale Richard z chęcią dopadnie Olsenów.
- Więc nadal chcesz go w to wciągnąć?
- Bardzo chcę go w to wciągnąć, ale najpierw musimy mieć pewność, że będzie chciał z nami współpracować.
- Kiedy?
- Udamy się do niego, jak najszybciej. Może zrobimy to w przeciągu najbliższych kilku dni? Alice już jest blisko rozpracowania miejsca jego pobytu.
- Serio?
- Jest niezła. Ma chyba kontakty wszędzie – powiedziała z uśmiechem Felicity. – Ważne jednak jest to, by zmusić go do wysłuchania nas.
- Po twojej minie wnioskuję, że chcesz mu urządzić totalną rozpierduchę.
- Uwielbiam wejścia smoka – rzuciła ze śmiechem.
- Jesteś zdrowo pieprznięta!
- Sama dobrze wiesz, że musimy to zrobić z zaskoczenia. A ja lubię mocne wejścia – dodała, nadal się uśmiechając. – Już chcę zobaczyć jego minę.
- Naprawdę jesteś pieprznięta. Przykre jest to, że masz kurewską rację.
- I widzisz – rzuciła, zerkając na nią i unosząc kciuk do góry. Vivien przekręciła oczami. 
          Gang Richarda to była naprawdę ekstremalna opcja, ale jedyna z lepszych, jakie mogły wymyślić. Dziewczyna niechętnie zgadzała się z przyjaciółką. Kto, jak kto, ale Richard nie tylko dotrzymuje zawartych umów, ale potrafi rozpętać prawdziwą wojnę. A taka wojna, będzie idealnym narzędziem do odwrócenia uwagi Olsenów. 



***
Rozdział jest typowo przejściowo-planowy przed kolejną akcją, jaka się szykuje. Ale jak widać Hemmo wrócił do zdrowia, więc są jakieś plusy. Dodatkowo było też małe nakreślenie tego, jak swoje Wilczyce odbiera Deborah. Więc mam nadzieję, że nudno nie było :)

A czy wydarzy się coś między Alice i Calumem? Hmm... To się okaże :)

Dziękuję za wasze komentarze :) Cieszę się, że historia wam się podoba.

Kolejna część w następny piątek.

Oprócz tego dodatkowe info! 
Być może - o ile mi się to uda- już jutro pojawi się kolejna nowa historia z 5SOS :D Tak... Uzależniłam się od pisania FF z nimi :)
Zainteresowanych zapraszam do zaglądania na tego bloga i szukania tak zwanego EDIT-u :D

Pozdrawiam! 


EDIT!
Dziś oficjalnie otworzył się nowy blog z nową historią o 5SOS! 
Nigdy nie byłam dobra w klasyfikowaniu tego typu rzeczy, ale mogę powiedzieć, że będzie to trochę romansu i dramatu. Mam nadzieję, że nowa historia się wam spodoba :)

Serdecznie zapraszam na Dwa Plus Jeden.

A tu macie cudny zwiastun, który wykonała dla mnie standardowo Monia. Jesteś wielka dziewczyno!


Pozdrawiam!

3 komentarze:

  1. Świetny rozdział!
    Nowy blog? Już nie mogę się doczekać i z całą pewnością będę czytać.
    Mam nadzieję, że Alice będzie z Calumem, ale mam również nadzieję, że Vivien i Ashton też zaczną coś ze sobą kręcić... Ale co wtedy pocznie biedny Mikey, przecież nie może zostać sam... No cóż, jestem ciekawa co wymyślisz.
    Czekam na następny rozdział
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Nie mogę się doczekać więcej!!! Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeeezu Luke i Fel są tacy słodcy! Uwielbiam ich! Widać, że coś do siebie czują, ale o ile dobrze się orientuje to jeszcze żadne z nich nie powiedziało tego oficjalnie. Nie wyobrażam sobie być ich rozdzieliła i mam nadzieję, że tego nie zrobisz. Też jestem za Alice i Calumem :D A Deborah - Deborah niech spada bo nikt jej tu i tak nie lubi! Czekam na nowy rozdział i nowy blog z niecierpliwością :D
    Pozdrawiam Milena

    OdpowiedzUsuń