piątek, 24 lipca 2015

14 "A ty w niego nie wierzyłaś" cz.2

Tradycyjnie uprzedzam, że rozdział zawiera scenę +18


Alice

       Dobiegła godzina zero, a Parker nadal nie wróciła. Felicity wcisnęła Michaelowi do małej kieszonki w jego koszulce białą gumową kulkę, a potem Alice zakuła go w łańcuchy, nałożyła mu obrożę i założyła na oczy chustę. Felicity złapała go za ramię i poprowadziła w stronę drzwi.
- Powodzenia Michael! – odezwał się Calum. – Jesteśmy z tobą. - Clifford na oślep odwrócił się i podniósł do góry kciuk.
- Idziemy – powiedziała Felicity, odsuwając zasuwę.
       Powoli otworzyła drzwi i nagle zamarła. Alice zmarszczyła nos, nie wiedząc, co się dzieje. Dopiero słysząc jej słowa, a potem drugi głos zorientowała się, co jest grane. Obmyślając plan nie brała pod uwagę tego, że Parker zdąży wrócić przed siódmą.
- Już jesteś – wydusiła z siebie Felicity.
- Właśnie chciałam pukać – odezwała się dziewczyna.
       Luke odsunął się szybko od drzwi, starając się robić, jak najmniej hałasu tak, by Parker nie mogła go zobaczyć. Ashton, który właśnie szedł do łazienki, zatrzymał się i przycisnął do ściany, jakby chciał stać się niewidzialny. Ale i jego nie mogłaby dostrzec. Najgorzej było z siedzącym na łóżku Calumem. Alice niewiele myśląc, prawie się na nim położyła, zasłaniając go własnym ciałem, licząc na to, że Parker nie będzie się rozglądać po pokoju.
- Dzięki, że się nim zajęłaś – powiedziała, a potem Alice usłyszała, jak przejmuje od Felicity łańcuchy. – Zaprowadzę go do Deborah, bo jest już mało czasu.
- Jasne – odparła Felicity, wzruszając ramionami. – Kupiłaś mi bluzy?
- Tak. Trzymaj.
       Alice zobaczyła, jak Parker schyla się, a potem podaje Felicity kolorową siatkę. Czarnowłosa podziękowała jej, a potem jeszcze przez chwilę stała w drzwiach, jakby odprowadzała koleżankę wzrokiem. W końcu zamknęła je i szybko odwróciła się w ich stronę.
- Mamy przejebane – skwitowała Vivien, rzucając się na łóżko. Alice zaczęła żałować, że wpadła na tak debilny pomysł, nie biorąc pod uwagę tak prostych komplikacji, jak powrót Parker.
- Co teraz? – wypalił Luke. – Co będzie z Michaelem?
- Pewnie dalej będzie próbował wykonać zadanie – odparła Felicity, pochodząc do łóżka. Ciężko usiadła na nim, kręcąc przy tym nosem. Odrzuciła siatkę na bok.  – Jak tylko przejmiemy od niego odcisk?
- Mam pomysł – rzuciła szybko Vivien, podrywając się z miejsca. – Ashton zostaniesz tutaj – powiedziała, wskazując na chłopaka. – A ty – zwróciła się do Felicity – odpal kompa. Za chwilę połączę się z tobą przez komunikator.
- Co ty kombinujesz? – wypaliła Alice, podnosząc się do pozycji siedzącej. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że w dalszym ciągu zasłaniała Hooda, jakby miała go uchronić przed całym złem, jakie istnieje w tym budynku.
- Podłączę się do kamer – odpowiedziała Vivien. – Będę śledzić Parker. Dzięki temu dowiemy się, kiedy będzie go stamtąd odbierać. – Spojrzała na swoje przyjaciółki. – Wy zajmiecie się przejęciem kulki. Michael będzie miał zasłonięte oczy, więc musicie oznajmić mu, że jesteście obok, by przejęć od niego odcisk. Jedna z was zagada Parker, a druga wyciągnie kulkę.
- Zgoda – rzuciła Alice.
- Widzimy się za chwilę na ekranie – powiedziała Vivien i szybko ruszyła w stronę drzwi.


Michael

       Parker prowadziła go wzdłuż cichego korytarza. Jedyne, co słyszał to jej powolny oddech i echo ich kroków odbijających się od ścian. Wspięli się po schodach. Zaczął zastanawiać się, co zrobić, by zdobyć to, na czym im najbardziej zależało. Musiał szybko wymyślić jakiś plan, który pozwoli mu odciągnąć uwagę Deborah od klucza. Miał tylko nadzieję, że kobieta trzyma go na widoku, bo jak nie, to nic z tego nie będzie.
- Ciekawe, czego ona od ciebie chce? – odezwała się Parker, a on przełkną ślinę. – Może liczy na szybki numerek z tobą?
- Co? – wydusił z siebie, zanim zdążył się powstrzymać. Usłyszał jej śmiech.
- Tak… Myślę, że chodzi o to. Pewnie chce cię przelecieć. Dlatego radzę ci się nie stawiać i zrobić to z nią. Bądź też bardziej pewny siebie, bo z pewnością Deb lubi mocniejsze zabawy.
       Michael zacisnął mocniej usta. Jeśli faktycznie tylko o to jej chodziło, to być może właśnie dzięki temu, uda mu się zrobić to, co planował. Parker podsunęła mu pomysł, choć nieco ekstremalny. Miał tylko nadzieję, że Deborah nie zamierza go katować, czy realizować jakieś kolejnej chorej gry.
       Parker otworzyła drzwi i wprowadziła go do pokoju. Usłyszał szelest papierów, a potem głośny stukot obcasów, które zmierzały w jego stronę.
- Rozkuj go i ściągnij mu chustę – usłyszał głos Deborah. Parker szybko zrobiła to, co jej kazała. – Możesz iść. Przyjdź po niego za dwie godziny.
- Jasne – rzuciła dziewczyna, a potem odwróciła się i wyszła z pomieszczenia.
       Michael szybko rozejrzał się po ciemnym gabinecie. Wzdłuż ściany ciągnęły się bordowe meble, a na środku stało szerokie biurko zawalone papierami. Dostrzegł klucz leżący obok komputera. Miał nadzieję, że jest to ten klucz. Klucz, którego potrzebowali.
- Michael – odparła miękkim głosem Deborah. Niepewnie spojrzał na kobietę. – Pewnie zastanawiasz się, po co kazałam ci tu przyjść. Jak myślisz?
- Parker mi powiedziała – rzucił i podszedł do niej. 
       Zadziałał pod impulsem, ale w końcu o to jej chodziło. A przynajmniej tak myślał. Ujął jej twarz w dłonie i wpił się w jej usta. Przez chwilę Deborah zamarła, a potem poczuł, jak się rozluźnia. Oddała mu pocałunek, a po chwili lekko odepchnęła go od siebie.
- No, cukiereczku – powiedziała z uśmiechem, oblizując wargi. – Nie to miałam na myśli, ale mogę się założyć, że ta niewyżyta suka nagadała ci właśnie takich rzeczy. Tak było? – Kiwnął głową. – Wiedziałam. Parker i jej pomysły. Ona już taka jest. Wszystko dla niej kręci się wokół seksu. Zaciągnęła cię już do łóżka? – Michael zrobił wielkie oczy i pokręcił głową. – To nowość – rzuciła ze śmiechem Deborah.
       Podeszła do biurka i oparła się o nie, wpatrując się w niego swoimi zielonymi oczami, nieco ciemniejszymi, niż jego. Na jej twarzy w dalszym ciągu wymalowany był lekki uśmiech. Michael nienawidził jej i wcale mu się to nie podobało, że przebywa z nią sam na sam.
- Skoro jednak zacząłeś, to może to dokończ – powiedziała po chwili, a on spojrzał na nią nie rozumiejąc, o co jej chodzi. – Nie powiem, ale było to naprawdę podniecające. Jesteś idealny Michael pod każdym względem.
- Ja…
- Chodź tu – wyciągnęła w jego stronę rękę, a on powoli zbliżył się do niej, odwzajemniając ten mały gest. – Gdzie ta pewność siebie, którą pokazałeś mi przed chwilą.
- Ty chcesz…
-Tak, cukiereczku – wyszeptała, przybliżając swoje wargi do jego ucha.  – Nabrałam na ciebie ochoty. Z początku po prostu chciałam, byś mi potowarzyszył, ale teraz z chęcią zrobię sobie przerwę od pracy. No, dalej Michael… Pocałuj mnie po raz kolejny.
       Clifford wstrzymał oddech, a potem spojrzał na jej lekko rozchylone usta. Deborah wpatrywała się w niego z uwagą, a on przybliżył się do niej jeszcze bardziej. Jedną ręką ujął jej twarz i pocałował ją o wiele delikatniej, niż za pierwszym razem. Od razu oddała mu pocałunek, przechylając głowę, by go pogłębić.
       Przycisnął ramię do kulki, którą miał ukrytą w koszulce, kiedy Deborah zaczęła powolną wędrówkę po jego ciele. Otworzył oczy, widząc, że jej są nadal zamknięte. Wykorzystał ten moment i drążącą ręką wyciągnął gumowy przedmiot. Ścisnął ją w dłoni i mocniej naparł na kobietę, która aż jęknęła pod nosem.
- Michael – powiedziała cicho. – Widzę, że przechodzisz do mocniejszej zabawy. Podoba mi się to.
- Całuj mnie dalej – poprosił, a ona zaśmiała się.
- No… Nie spodziewałabym się tego po tobie.
- Po prostu nie przestawaj, proszę – rzucił, starając się przetrzymać ją w tej pozycji na dłużej.
- Jesteś naprawdę podniecający.
       Przyciągnął ją do siebie jeszcze bardziej, a ona usiadła na biurku. Oplotła jego kark rękami, a on wpił się w jej usta. Następnie powoli zjechał niżej wargami po jej szyi. Otworzył oczy, starając się nie odrywać ust od jej skóry. Kątem oka namierzył klucz. 
       Wolną ręką sięgnął po przedmiot, szybko odciskając go w dłoni, a potem odłożył go na miejsce i znów wpił się w jej usta. Znów otworzył oczy, sprawdzając, czy jej powieki są zamknięte. Były. Powoli wsunął kulkę do małej kieszonki, trącając ramieniem jej rękę, a ona zaśmiała się, źle odczytując ten znak i przeniosła ją na jego krocze.
       Clifford ściągnął koszulkę, starając się to robić najdelikatniej, jak tylko potrafił. Nie chciał, by odcisk wypadł mu z kieszonki. Musiał też się szybko pozbyć góry, aby przypadkiem jej dłonie nie natrafiły na wybrzuszenie z jego boku. Był zadowolony z tego, że jakoś mu się udało. Teraz tylko musiał odbębnić szybki numerek z Deborah. A na to nie miał najmniejszej ochoty. Była jego katem i pod żadnym względem nie pociągała go fizycznie. Widział w niej zło, a to, co im robiła, wcale nie pomagało mu w tym, by w taki sposób się z nią zabawiać.
- Jesteś piękny Michael – powiedziała, dotykając jego klatki piersiowej, a on zacisnął usta. – Idealny… Chcę byś mnie wziął. Chcę się z tobą pieprzyć.
       Chłopak przełknął ślinę. Skoro chciała zabawy, to ją dostanie. Musiał się zmusić do tego, by zacząć ją dotykać. Próbował w myślach znaleźć inny obraz. Obraz, który pozwoli mu odegrać to, co miał do zagrania i nie wzbudzić przy tym żadnych podejrzeń.
       Ściągnął z niej koszulkę i rozpiął stanik, skupiając się na jej piersiach i na cichych jękach wydobywających się z jej ust. Najchętniej teraz skręciłby jej kark, a nie uprawiał z nią seks. Odsunął szybko od siebie ten irracjonalny pomysł. Zamiast tego skupił się na twarzy Felicity. Zaczął sobie wyobrażać, że zamiast Deborah ma przed sobą czarnowłosą dziewczynę, którą naprawdę lubił. Która w jakiś sposób potrafiła go zrozumieć, która wspierała go słowami. Była dla niego najbliższa ze wszystkich Wilczyc. To wyobrażenie pobudziło go do działania, wiec mógł odstawić tą pseudo szopkę, udając, że koncentruje się na Deborah.
- Zrób to Michael – wyszeptała, a on zacisnął zęby. Zaczęła pocierać dłonią jego krocze, a on ciężko westchnął.
       Dobrał się do jej spodni, szybko je ściągając, a potem niemalże zerwał z niej bieliznę. Widział jej zadowolony uśmieszek. Deborah dostanie zaraz to, czego tak chciała. Niewiele myśląc raptownie odwrócił ją od siebie, a potem naparł na nią dłońmi, zmuszając ją do tego, by się pochyliła. Oparła się o biurko, przyciskając twarz do swojego ramienia.
       Zsunął spodnie wraz z bielizną. Przejechał dłońmi po jej wypiętych pośladkach. Nachylił się, wsuwając dłoń między jej nogi. Jego palce zaczęły pocierać jej najczulsze miejsce, a Deborah jęknęła głośno. Poczuł, jak zrobiła się wilgotna.
       Wspomógł się dłonią, aby zrobić się jeszcze twardszym. W dalszym ciągu przywoływał wyobrażenie Felicity i jego w takim momencie. Kiedy był gotowy, naparł na nią, zmuszając do tego, by szerzej rozstawiła nogi. Po chwili wszedł w nią mocno, a Deborah jęknęła jeszcze głośniej.
       Narzucił sobie szybsze tempo, licząc na to, że to niedługo się skończy. Jego biodra uderzały o jej pośladki, a on cicho pojękiwał i stękał. Jego głos i ciężki oddech mieszał się z oddechem i jękami Deborah, która zachowywała się o wiele głośniej od niego. Widział, jak zaciska palce, jak pręży się tuż przednim.
- O tak! Michael! Nie przestawaj! 
       Jeszcze odrobinę przyspieszył, a ona krzyknęła. Jego palce mocniej zacisnęły się na jej biodrach. Drugą rękę położył na jej plecach. Poczuł, jak przechodzi ją dreszcz. Zaczął oddychać jeszcze szybciej. Zbliżał się do końca.
- Michael! – krzyknęła po raz kolejny, a potem doszła, trzęsąc się na całym ciele.
       On wykonał jeszcze kilka szybkich ruchów, aby po chwili w niej szczytować. Oparł się o nią, przełykając ciężko ślinę. Wysunął się z niej, a ona odwróciła się w jego stronę. Jej twarz była zaróżowiona, a oczy błyszczały z ekscytacji. Podeszła do niego i pocałowała go w usta.
- Jesteś idealny i potrafisz robić użytek z tego – rzuciła, wskazując na jego członka. – Dawno nie miałam tak mocnego orgazmu. Ubierz się. – Pokiwał tylko głową i złapał za dół swoich spodni i bielizny, by naciągnąć je na siebie.


Felicity

       Siedzieli ciasno obok siebie, nachylając się w stronę laptopa. Czekali na sygnał od Vivien. Widziała, jak jej przyjaciółka zagryzła lekko wargę, a potem spojrzała gdzieś w bok. Felicity domyślała się, że ma obok drugi komputer, z którego ma wgląd do monitoringu Gniazda. Nagle raptownie wyprostowała się i szybko odwróciła w ich stronę.
- Właśnie wyszli – zakomunikowała im. - Podłączyłam fałszywy obraz pod kamery na naszym piętrze, więc chłopaki z dołu nie będą widzieć, że kręcicie się bez sensu po korytarzu.
       Alice i Felicity kiwnęły tylko głowami, a potem ruszyły w stronę drzwi. Wyszły na hol, a potem skierowały się w stronę schodów. Obie zaczęły nasłuchiwać kroków, na które czekały.
       Po chwili usłyszały je. Ustawiły się, udając, że o czymś rozmawiają. Z dołu wyłoniła się Parker, prowadząc obok siebie Clifforda. Spojrzała na nie i kiwnęła im głową.
- Czego od niego chciała? – zapytała Felicity.
- Nie mam pojęcia – odpowiedziała, a potem spojrzała na chłopaka idącego obok niej. – Ale nic mu nie zrobiła. Przynajmniej nie fizycznie.
       Weszła z Michaelem na piętro, a potem minęła je, kierując się w stronę swojego pokoju. Kiedy była kawałek za nimi, Felicity i Alice wymieniły szybko spojrzenia. Kiwnęła głową przyjaciółce.
- Widzimy się w grze – rzuciła Fel, idąc w stronę swoich drzwi.
- Jasne. A Parker – zaczęła Alice. Dziewczyna odwróciła się w jej stronę. – Widziałaś może coś takiego? Felicity uważa, że to istnieje.
       Wyciągnęła telefon i podeszła do niej. Stanęła kawałek dalej od Clifforda. Felicity prychnęła pod nosem, a potem przekręciła oczami, sugerując, że Alice nie ma racji, a potem, jakby nigdy nic podeszła do Michaela. Zatrzymała się po jego lewej stronie.
- Tak, widziałam – odpowiedziała Parker. – Nie pamiętam tylko nazwy. Najbrzydsza ryba świata, tak o tym mówią.
- Więc to żyje naprawdę?
- Poczytaj trochę Alice, a dopiero potem spieraj się z kimś – rzuciła Parker kpiącym tonem.- To żyje i jest mega paskudne.
       Felicity obserwowała tą dwójkę. Kiedy Parker bardziej odwróciła się w stronę Alice, ona ujęła szybko dłoń Clifforda i lekko ścisnęła ją, dając mu znać, że to ona. Chłopak niezauważalnie kiwnął głową. Zadrżał lekko, kiedy jej palce musnęły jego skórę, gdy wyciągnęła z małej kieszonki gumową, białą, niekształtną już kulkę. Uniosła zaskoczona brwi do góry. Zrobił to. Naprawdę to zrobił. Poklepała go po ramieniu, a on lekko uśmiechnął się.
- Wygląda, jak Deborah po imprezie – wyszeptała cicho Alice, a Parker ryknęła śmiechem.
- Coś w tym jest – przyznała jej rację, kiwając głową.
- Chodźmy grać – odezwała się Felicity.
- A ja muszę rozpakować zakupy – powiedziała Parker, a potem spojrzała na Fel. – Dzięki raz jeszcze.
- Spoko.
       Parker złapała Clifforda za ramię i pociągnęła go w stronę swojego pokoju. Dziewczyny odprowadziły ją wzrokiem, a potem w trybie natychmiastowym wleciały do pomieszczenia, w którym czekała reszta. Chłopaki podskoczyli na swoich miejscach, gdy Alice zatrzasnęła głośno za nimi drzwi. Przesunęła zasuwę.
- I co? – wydusił z siebie Luke.
- Udało się – odpowiedziała z uśmiechem, nachylając się nad nim, by móc spojrzeć na twarz Vivien, która widniała na ekranie jej komputera.
- A ty w niego nie wierzyłaś – mruknęła ze śmiechem Alice. Vivien przekręciła oczami.
- Kulki są twoje –powiedziała Fel do Alice. 
- Jutro z samego rana zawiozę je do Bena.
- A jak zacznie się wypytywać ,do czego to i tak dalej? – zapytał Calum.
- Bez obaw słodziaku – powiedziała ze śmiechem Alice, odgarniając z ramion swoje ciemne włosy. – Ben dostanie grubą kasę i byłby naprawdę głupi, gdyby zaczął mnie o cokolwiek pytać. – Hood zerknął na nią, a potem kiwnął głową. – Gdy przywiozę klucze, wchodzimy w kolejny punkt ucieczki. Włamanie do gabinetu Deb i odnalezienie planów Gniazda.
- Bułka z masłem – rzuciła Fel, przekręcając oczami, a potem zachichotała pod nosem.
- Jesteś nienormalna – skwitowała Alice, pukając ją w ramię. – Pozytywnie nienormalna. 



***
Druga część rozdziału numer 14 za nami. Mam nadzieję, że rozdział przypadł wam do gustu :)

Karo - jak widać, w cale się nie pomyliłaś :D 

Kolejny rozdział w następny piątek :)

Pozdrawiam!

5 komentarzy:

  1. Ciężko mi czekać cały tydzień na kolejny rozdział, uwielbiam to opowiadanie♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny jeju mam nadzieje ze uda im się uciec ♡wstawiaj szybko next ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko, Deborah, ty chora, psychopatyczna kobieto. Serio, czegoś takiego się nie spodziewałam. W sumie chyba najgorszym szokiem było to, jak Mikey wyobrażał sobie Felicity XD
    Michael, bejbiku, brawo, że nawet w tak ryzykownej sytuacji odważyłeś się wykonać ten odcisk. Brawo! <3
    Hm, czy Parker jest głupia, czy głupia? Udało się ją zagadać na temat najbrzydszej ryby świata, serio? :D
    Pozdrawiam cieplutko! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O rany, Deborah ma jednak na srane w głowie, zresztą Parker po części też. Tym razem hot scena w wykonaniu Michaela, tylko źe Mikey bez takich wyobrażeń z Fel w roli głównej, bo ona jest przeznaczona dla Hemmo! Dobrze, że cały plan wypalił. Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału.
    Pozdrawiam Milena

    OdpowiedzUsuń
  5. No kurde piątek , piątek kobieto nie wytrzymam no ale jak mus to mus :*

    OdpowiedzUsuń