piątek, 17 lipca 2015

14 "W końcu przestanę być bezużyteczny" cz.1

Vivien

       Podrapała się po nosie, a następnie spojrzała w ekran komputera. Obok niej siedział Ashton. Jego brązowe oczy również wpatrywały się w to samo miejsce. Od jakiegoś czasu siedzieli na komunikatorze, pogrążeni w rozmowie z pozostałymi dziewczynami. Nie chciały, co chwilę migrować z pokoju do pokoju, ciągnąc za sobą chłopaków. To by mogło wzbudzić za dużo podejrzeń. Na szczęście internet dawał im dobre rozwiązanie, dzięki czemu mogły realizować plan ucieczki.
- Nie mam pojęcia, jak to rozegrać – powiedziała Viv, wypuszczając ciężko z płuc powietrze. – Deborah ciągle się na nas gapi, gdy jesteśmy w jej gabinecie.
- W tym tkwi problem – rzuciła Felicity. – W znalezieniu tego momentu.
- To przejdźmy do łatwiejszej rzeczy – odezwała się Alice. – Potrzebujemy klucza od pokoju Parker.
- To akurat da się załatwić – skwitowała Felicity luźnym tonem, jakby to była dla niej bułka z masłem.
- Czyżby?
- To wzywanie Alice? – zapytała ze śmiechem.
- Nie zaczynajcie znowu – mruknęła Vivien, przekręcając oczami, a siedzący obok niej Ashton zaśmiał się pod nosem.
- Dlaczego ty ją podpuszczasz? – odezwał się Calum, który od dłuższej chwili siedział cicho. Spojrzał na Alice, a ta zrobiła niewinną minę. Potem uśmiechnęła się do niego i znów wlepiła oczy w monitor.
- Bo lubimy wyzwania – skwitowała, kiwając głową. – Więc, jak będzie Fel?
- Nie odpuszczasz – powiedziała dziewczyna, a Luke spojrzał na nią z lekkim niepokojem. – Wyzywasz mnie?
- Tak.
- Świetnie, wchodzę w to!
- Przestańcie – rzuciła Vivien, kręcąc głową. – Bo zaraz cały plan szlak trafi!
- Wcale nie.
- Wcale nie – zawtórowała jej Felicity.
- Więc? – ciągnęła dalej Alice. 
       Vivien oparła głowę o biurko, czując się przegrana na tej pozycji. Mogła próbować, ale ta dwójka była tak uparta, że jak na coś się uwzięły, to nie było bata, by którąś z nich popuściła.
- Daj mi dziesięć minut, a przyniosę ci odcisk – powiedziała z pewnością w głosie Felicity.
       Vivien wyprostowała się i spojrzała na przyjaciółki z niedowierzaniem. Widziała, jak Luke przygląda się dziewczynie. Z jego twarzy odczytała jedno. Jemu też nie podobało się to, że robiły to pod impulsem rywalizacji między sobą.
- Stoi! Odliczam ci czas. Jak się nie wyrobisz to… - Zamyśliła się, pukając się palcem po policzku.- Przez miesiąc będziesz robić mi pranie. Moje i Caluma.
- Zgoda.
- To do dzieła. – Vivien zobaczyła, jak Felicity uśmiecha się z pewnością, a potem szybko wstaje od komputera.


Felicity

       Ruszyła w kierunku szafki. Z szuflady wyciągnęła niewielkich rozmiarów gumową kulkę, zawiniętą w foliowy woreczek. Mały niewinny przedmiot, a potrafił zdziałać cuda. Dzięki niemu łatwo zabierze odcisk od klucza Parker. Następnie ruszyła w stronę drzwi. 
       Odwróciła się jednak, by spojrzeć w stronę blondyna, który dalej siedział na łóżku, tuż przy laptopie. Po chwili podniósł głowę i ich spojrzenia spotkały się ze sobą. Uśmiechnęła się do niego, dając mu znać, że wszystko będzie w porządku. Od czasu spotkania z Deborah, która rozwaliła jej głowę, Luke stał się bardzo czuły na to, co ona robi. A ona nie chciała go dodatkowo martwić, szczególnie, że bardzo dobrze znała ryzyko pracy w gangu. Tu nigdy nie możesz być zbyt pewny tego, że uda ci się przeżyć kolejny dzień. On jednak spędził tu zbyt mało czasu, by się do tego przyzwyczaić. Oprócz tego nie był w końcu jednym z nich. Był porwany, a to zupełnie inna bajka. Kiwnęła mu głową, a potem wyszła z pokoju, zamykając za sobą drzwi na klucz. Miała dziesięć minut.
       Wyciągnęła różową kulkę z woreczka i wsadziła ją do kieszeni. Podeszła do drzwi od pokoju Parker i głośno zapukała. Po chwili po drugiej stronie usłyszała szybkie kroki. Dziewczyna otworzyła.
- Co się dzieje? – zapytała, wpuszczając ją do środka.
- Idziesz gdzieś? – wypaliła, widząc, że Parker szykuje się do wyjścia.
- Zakupy.
- Dobrze trafiłam.
- Bardzo dobrze trafiłaś, bo miałam do ciebie dzwonić – powiedziała szybko Parker. – Ale najpierw ty?- Wskazała na nią i podeszła do łóżka.
       Felicity rozejrzała się po jej pokoju. Namierzyła klucz od zamka, który leżał niewinnie na biurku. Potem odwróciła się bokiem, zauważając Michaela siedzącego na piankowym materacu. Chłopak ukradkiem spoglądał w jej stronę. Parker nadal stała odwrócona do niej tyłem, więc Fel posłała w jego stronę szybki uśmiech, a on odpowiedział jej tym samym.
- Kupisz mi trzy czarne bluzy? – wypaliła, podchodząc do niej. – Ostatnio jakoś wszystkie upierdalam cudzą krwią.
- Jasne.
- Dzięki. A twoja sprawa to?
- Dzwoniła Deborah – powiedziała powoli, wciągając na siebie granatową bluzkę z długim rękawem. Obciągnęła ją i odwróciła się w stronę czarnowłosej. – Chce mieć Michaela u siebie w gabinecie dzisiaj o siódmej.
- Co w związku z tym? – rzuciła Felicity, jak gdyby nigdy nic.
- Weźmiesz go do siebie? Mogę się nie wyrobić z powrotem, a nie chcę jej wkurwić.
- Pewnie.
- Jesteś wielka – powiedziała z uśmiechem. – W zamian za to masz trzy bluzy za darmoszkę.
- Cóż za interes – skwitowała Felicity, ale odwzajemniła uśmiech.
- Ale przyszłaś w innej sprawie – odparła Parker.
- Zarzuć mi kremem do twarzy – powiedziała pierwsze, co jej przyszło do głowy.
- Dobra, po prostu kupię ci nowy, skoro nie chce ci się ruszyć swojego leniwego, ale dobrego dla mnie tyłka, do sklepu – odpowiedziała ze śmiechem.
- I pożycz od razu trochę teraz. Mam twarz, jak papier ścierny – ciągnęła Felicity, starając się ją zmusić do tego, by wyszła z pokoju.
- Dobra, oddam ci swój – powiedziała, przekręcając oczami. – Mam jeden jeszcze nie otwarty.
- Pasuje.
- Zaraz wracam, tylko go znajdę.
       Odwróciła się i szybko ruszyła do łazienki. Gdy tylko zniknęła w sąsiednim pomieszczeniu, Felicity cicho doskoczyła do jej biurka. Wyciągnęła z kiszeni kulkę i nieco rozgrzała ją w dłoniach. Guma zrobiła się miększa. Złapała za klucz. Ułożyła go na gumie i mocno zacisnęła rękę. Następnie odłożyła przedmiot z powrotem na jego miejsce, a niekształtną kulkę wsunęła z powrotem do kieszeni dżinsów.
       Spojrzała na Michaela, który wpatrywał się w nią z nieukrywaną ciekawością, a ona tylko wzruszyła ramionami. Przycisnęła palec do ust i pokręciła głową, dając mu znać, by udawał, że nic się dziwnego nie stało. On lekko kiwnął głową, w momencie kiedy do pokoju wróciła Parker. Podeszła do niej, wciskając jej krem do rąk.
- Dzięki.
- I tak mam u ciebie duży dług wdzięczności za te wszystkie razy, kiedy niańczyłaś Clifforda.
- Za ile go przyprowadzisz?
- Godzina.
- Świetnie. Pójdę już. Za piętnaście minut ja i Alice chcemy rozpocząć grę na necie. 
       Parker przekręciła oczami. Felicity wzruszyła ramionami i poszła w stronę wyjścia. Machnęła jej na odchodnym, a potem opuściła jej pokój.
       Wróciła do siebie, zasuwając za sobą zasuwę i szybko doskoczyła do kompa, prawie zwalając z miejsca Luke'a, który z zainteresowaniem wlepiał w nią swoje błękitne oczy.
- I co? – wypalił jednocześnie razem z Alice.
       Felicity wyciągnęła foliowy woreczek, a z drugiej kieszeni niegdyś gumową kulkę. Pokazała ją do kamerki, a Alice prychnęła pod nosem.
- Byłam pewna, że będę mieć służącą od prania – skwitowała Alice.
- Pieprz się – mruknęła Felicity, wciskając odcisk do woreczka. – Mam jeszcze informację.
- Jaką?
- Parker znów porzuci tu Michaela – powiedziała, a chłopaki przysunęli się bliżej ekranu, by lepiej ją słyszeć. – Nie wiem tylko, czy to dobra wiadomość czy zła…
- To dobra wiadomość – rzuciła Vivien. – Przyda mu się normalne towarzystwo.
- Tyle tylko, że Michael ma o siódmej prywatne spotkanie z Deborah – dodała powoli, a Alice głośno wciągnęła powietrze.- Nie wiem, czego ta suka od niego może chcieć i wcale mi się to nie podoba.
- Kiedy ma go przyprowadzić?- zapytała Vivien.
- Za godzinę.
- To my wpadniemy za półtora – powiedziała, a Felicity pokiwała szybko głową.


Michael

       Parker przyprowadziła go do pokoju Felicity punktualnie. Wepchnęła go do środka, a potem po raz kolejny podziękowała koleżance za to, że znów ratuje ją z opresji. Potem zamknęły się za nią ciężkie metalowe drzwi, a Michael mógł się wyluzować. O wiele lepiej wolał ten pokój i tą atmosferę, która w nim panowała.
       Felicity szybko rozkuła go, pozbawiając jednocześnie ośmieszającej go obroży. Poklepała go po ramieniu, a on poczuł przyjemne mrowienie i ciepło, które wywołał jej dotyk na jego skórze. Uśmiechnął się i podszedł do łóżka, siadając obok Luke'a, który wpatrywał się w niego z lekkim uśmiechem i niepokojem. Clifford domyślał się, że dziewczyna powiedziała mu o jego spotkaniu z Deborah, które czekało go wieczorem. Zarówno jemu, jak i Hemmingsowi wcale się to nie podobało.


Alice

       Pojawiła się w pokoju Felicity, prawie w tym samym momencie, co Vivien. Obie rozkuły chłopaków i ściągnęły im z oczu czarne chusty. Chłopaki usiedli po jednej stronie łóżka, a dziewczyny po drugiej. Przez chwilę między nimi panowała cisza.
       Alice, co chwilę zerkała na Clifforda, zastanawiając się, czy powiedzieć na głos to, co chodziło jej po głowie. Kiedy Fel poinformowała ich o osobistym spotkaniu Michaela z Deborah, dziewczyna wpadła na pewien pomysł, jak to wykorzystać. Nie wiedziała tylko, czy reszta to poprze, bo nawet dla niej ten plan był dość ekstremalny, biorąc pod uwagę osobę Deborah i Michaela. Ona była przebiegła i podstępna, a on raczej nie miał doświadczenia w robieniu tego typu rzeczy.
- Wyduś to z siebie – rzuciła Felicity, siadając po turecku. Czuła na sobie jej czujny wzrok. Jej przyjaciółka znała ją za dobrze, więc od razu zorientowała się, że Alice o czymś zawzięcie duma.
- Nie wiem tylko, czy wam to się spodoba – odparła powoli i znów spojrzała na Michaela. Chłopak zmarszczył czoło i pokręcił nosem. Czuł, że chodzi o niego.
- Mów. Gorzej być nie może – skwitował Calum, a ona lekko uniosła brwi do góry. W sumie… Miał rację.
- Pomyślałam, że – zaczęła, drapiąc się po policzku – może da się wykorzystać Michaela.
-W jakim sensie? – odezwał się Ashton.
- Dziś przez dłuższy czas dyskutowaliśmy na temat tego, jak zdobyć odcisk klucza od gabinetu Deborah – ciągnęła, a oni pokiwali głowami. 
       Michael spojrzał na nią z ciekawością. Przez Parker był odcięty od najnowszych wydarzeń. Wydarzeń, które dotyczyły ich ucieczki. Oparł się na ręku i utkwił w niej swoje zielone oczy.
- I co wykombinowałaś?- zapytała Vivien.
- Pomyślałam, że może uda się to zrobić Michaelowi – odpowiedziała powili, a Vivien zrobiła wielkie oczy. – Nie wiemy tylko, czego od niego chce, ale może dałby radę wykorzystać chwilę jej nie uwagi i…
- Nie ma mowy – rzuciła szybko Viv, kręcąc głową.
- Bo? – wydusiła Alice.
- Nie chcę mieszać do tego Michaela – a potem spojrzała na niego. – Naprawdę nie chcę…
- Mogę spróbować – odezwał się Clifford. 
Wszyscy odwrócili się w jego stronę. Widział zaskoczone spojrzenie Vivien, lekki uśmiech u Felicity i Alice. Chłopaki zerkali na niego dość niepewnie, jakby i im nie podobał się ten pomysł.
- Michael, jeśli ona cię na tym przyłapie to… Nawet boję się pomyśleć, co może zrobić – jęknęła Vivien.
- To prawda – odezwał się Ashton. – Ona jest nieobliczalna.
- Ale warto spróbować – powiedziała Alice. – W końcu potrzebujemy kopi tych pieprzonych planów…
- A ty, co myślisz na ten temat? – zapytała Vivien, z zaciętą miną, odwracając się do Felicity. Dziewczyna lekko zacisnęła usta.
- Z jednej strony to może się udać, w końcu Michael to jej ulubieniec i pewnie nie będzie się spodziewać, że będzie próbował coś robić będąc w pojedynkę – rzuciła spokojnym tonem. – Z drugiej jednak strony, to cholernie niebezpieczne biorąc pod uwagę, że Deb jest szajbnięta.
- Ale potrzebujemy tego klucza? – odezwał się Luke, a ona szybko pokiwała głową. – Inaczej się nie da?
- Za każdym razem, kiedy jesteśmy w jej gabinecie ona ciągle ma na nas oko – wytłumaczyła Felicity. – Śledzi każdy nasz ruch, więc prawie niemożliwe jest zdobycie przez nas odcisku.
- Decyzja i tak należy do Michaela – rzuciła szybko Alice, znów wlepiając swoje niebieskie oczy w chłopaku, który siedział naprzeciwko niej. – Jeśli nie będziesz chciał tego zrobić, zrozumiemy. Jeśli jednak będziesz chciał spróbować, będziesz mógł to zrobić.
- Chcę spróbować – odpowiedział szybko, a Vivien zazgrzytała zębami. 
       Alice zerknęła na przyjaciółkę. Wiedziała, że nie podoba jej się ten plan. Zresztą ona sama nie była zachwycona tym, że to Clifford będzie musiał wykonać to zadanie. Wolała tak, jak reszta, by chłopaki mieszali się w to, jak najmniej. To one powinny odwalać czarną robotę.
- Jak to zrobimy? – zapytał Calum.
- O tym nie pomyślałam – rzuciła Alice, wzruszając rękami i robiąc przepraszającą minę.
- Chyba mam pewien pomysł – powiedziała Felicity, wstając z łóżka. – Michael – dodała, wskazując mu palcem, by on również się podniósł.
       Chłopak bez słowa zrobił to, o co go poprosiła. Podeszła do niego, dokładnie oglądając jego koszulkę. Alice wlepiła w nią zaciekawione spojrzenie zastanawiając się, co kombinuje. Felicity przejechała palcem po swoich ustach, łapiąc za dolną część koszulki Clifforda, a potem wywijając ją do góry.
- I? – wydusiła z siebie Vivien.
- Pomyślałam o tym, by zrobić małą kieszonkę. Koszulki nie mają długiego rękawa, a prościej by było wydobyć kulkę z tego miejsca.  – Jej palce mocniej zacisnęły się na końcu białego materiału. – Stąd będzie nieco trudniej to wyciągnąć i włożyć z powrotem, ale koszulka zagina się w tym miejscu, więc dodatkowa warstwa będzie prawie niewidoczna.
- Mini schowek? – odezwał się  Irwin, a ona pokiwała głową.
- Będziesz musiał – zwróciła się do stojącego obok niej Clifforda – wykorzystać chwilę, gdy nie będzie patrzeć i zrobić szybki odcisk klucza. Gumowe kulki- ciągnęła dalej, odwracając się od niego. Podeszła do szuflady i wyciągnęła jedną z nich. – Działają na ciepło. Przeważnie rozgrzewamy je trochę w dłoni, aby stały się bardziej plastyczne. Ty nie będziesz miał tyle czasu, ale możesz wykorzystać ciepło swojego ciała.
- Zupełnie mi się to nie podoba – przerwała Vivien i znów pokręciła głową. – Wpakujemy go w kłopoty!
- Przestań krakać Viv – rzuciła poirytowana Alice. Przewrażliwienie Viv powoli działało jej na nerwy.
- Co dalej? – zapytał się Luke, spoglądając na stojącego przyjaciela.
       Fel odchrząknęła i znów zwróciła się do Michaela. Jej palce ponownie znalazły się na jego ubraniu. Podwinęła mu koszulkę, wciskając w prowizoryczne zagięcie kulkę.
- Jak mówiłam, ciepło ciała wystarczy. Będziesz musiał, tylko na chwilę ją do siebie przycisnąć. – Złapała go za rękę i przyłożyła w miejscu, w którym znajdował się gumowy przedmiot. – Nie musi być to mocne. Możesz to też zrobić przedramieniem. Musi po prostu dostać trochę ciepła. Zobacz. – Wyciągnęła kulkę, która zrobiła się miękka. – Teraz wystarczy położyć klucz na środek i zacisnąć rękę. Spróbuj. – Podała mu kulkę i klucz od jej pokoju. Clifford powoli przejął te dwa przedmioty od niej, a potem zerknął na nią. Pokiwała mu głową, a on szybko wykonał to, co chciała. Odcisk został zrobiony. – W sumie nic trudnego.
- Trudniejsze będzie ominięcie Deborah – rzucił Irwin.
- Dokładnie – odezwała się ponownie Vivien, a potem spojrzała na Clifforda. – Po prostu uważaj, okej? – Chłopak pokiwał tylko głową.


Felicity

       Widziała, że Vivien nadal była niezadowolona z planu wymyślonego przez Alice, ale ona także uważała, że to w jakiś sposób może się udać. Wystarczy, że Michael będzie działał ostrożnie i przemyślanie, a nie powinien wpakować się w żadne kłopoty. Zresztą wiedziała, że Clifford jest dobrym obserwatorem, więc nie powinien mieć problemów ze znalezieniem odpowiedniego momentu i wykorzystaniem go do realizacji zadania.
       Była z Michaelem w łazience. On siedział na klapie od toalety, a ona pochylała się nad nim, powoli przyszywając do jego koszulki, dodatkową warstwę materiału. Tworzona kieszonka nie była duża. Bardziej podłużna, niż kwadratowa. Musiała ją tak zaszyć, by od zewnątrz nie było widać dodatkowej nitki, której nie powinno tam być. Dlatego koncentrowała się na szwie, poza który nie chciała wyjechać.
       Podniosła głowę do góry i zauważyła, że Michael się jej przygląda. Lekko uśmiechnęła się do niego, a on odpowiedział tym samym. Wróciła do przerwanej czynności. W środku czuła lekkie zdenerwowanie. A może Viv ma rację i ten plan zupełnie nie wypali? Wtedy wszystko się posypie.
- Co jest? – zapytał Clifford. Najwidoczniej musiał zauważyć, że się skrzywiła.
       Felicity zrobiła ostatni ruch igłą, a potem oderwała nitkę. Zerknęła w stronę drzwi, a potem spojrzała na chłopaka lekko przygryzając wargę.
- To, co masz zrobić, może się udać – powiedziała powoli, spoglądając w jego zielone tęczówki. – Ale równie dobrze może nie wyjść. Dlatego jeśli wyczujesz, że nie dasz rady, po prostu odpuść, okej? Nikt nie będzie się na ciebie wkurzał…
- Zrobię to – odpowiedział z pewnością w głosie.
- Mikey po prostu działaj ostrożnie. Tylko o to proszę.
- Dam radę. W końcu przestanę być bezużyteczny…
- Mikey tu nie chodzi o to, że jesteś bezużyteczny. Nikt nawet tak nie myśli.
- Chłopaki ciągle wam pomagają.
- Ale oni są w innej sytuacji, niż ty. Po prostu nie działaj zbyt pochopnie. Jeśli będziesz wiedział, że nie ma szansy, nie próbuj. Znajdziemy inny sposób, by zdobyć odcisk. Okej?
- Okej –odpowiedział cicho, zwieszając głowę. Felicity lekko dotknęła jego policzka, a on znów na nią spojrzał.
- Po prostu nie możesz wpakować się w kłopoty. Nie możemy pozwolić, by tobie coś się stało. Pod tym względem wasze bezpieczeństwo jest dla nas priorytetem.
       Pokiwał głową, nadal wpatrując się w jej ciemne oczy. Był tak blisko niej, że Fel czuła na skórze jego ciepły i spokojny oddech. Michael wsunął niepewnie dłoń w jej drugą rękę, a ona lekko przejechała kciukiem po jego policzku.
- Będzie dobrze – powiedziała cicho, mocniej zaciskając palce wokół jego palców, dodając mu tym odrobiny otuchy. Znów kiwnął głową, a ona lekko uśmiechnęła się do niego. 


***
Kolejny rozdział za nami - tym razem to nasz idealny Michael dostał zadanie od dziewczyn. Czy mu się uda? O tym w dalszej części. 
Rozdział wyszedł mi dłuższy, więc znów musiałam go podzielić na dwie części. 

Kolejna część pojawi się za tydzień w piątek :)

Pozdrawiam!

3 komentarze:

  1. Plan Alice po prostu...WOW
    Trzymam kciuki za Michaela.
    Chociaż mam duże obawy to myślę że da radę tej szurniętej Deborah.Ciekawe co ma zamiar z nim zrobić?Ugh..wybacz ale jak o tym myślę to przychodzą mi same sprośne scenariusze :P
    ~karo~

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny rozdział juz nie mogę doczekać się next ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡

    OdpowiedzUsuń
  3. Widać, że Luke się o nią martwi. Niezły plan. Mam nadzieję, że Michaelowi się uda i nie wpadnie przez to w jakieś tarapaty. Czyżby nasz Mikey podwalał się do Fel? Czy tylko, ja mam takie omamy? Nie mogę doczekać się kolejnej części i tej akcji w gabinecie Deb.
    Pozdrawiam Milena

    OdpowiedzUsuń