poniedziałek, 29 czerwca 2015

10 "Będzie trzeba nagiąć wiele zasad, działać powoli i tak, by nikt tego nie zauważył"

Alice

       Upiła łyk wody. Poprawiła koszulkę. Z powrotem nałożyła na dłonie rękawice i stanęła przed workiem treningowym, który trzymała Felicity. Pod palcami czuła chłodny, śliski materiał. Zacisnęła mocniej ręce.
       Uderzyła raz, a potem kolejny i kolejny. Podniosłą nogę i kopnęła worek z boku, a jej przyjaciółka nieco odskoczyła do tyłu. Wyobrażała sobie, że przed nią stoi Deborah, a ona legalnie może wyżyć się na kobiecie, która stworzyła piekło Calumowi i reszcie chłopaków. Stworzyła piekło także i im, zmuszając je do rzeczy, których robić nie chciały.
       Po czole ściekał jej pot, a ona jak w amoku okładała worek, pozbywając się wszystkich negatywnych emocji. Ręce mrowiły ją od mocnych uderzeń, ale było to doskonałe uczucie. Uczucie, które oznaczało, że jeszcze żyje i ma, o co walczyć. Do tego dochodził plan Vivien, który dawał nadzieję na to, że mogą w końcu coś zrobić. Że nie muszą być w tej kwestii bierne. Bierne, jak były do tej pory.
 Alice!  krzyknęła Fel, a dźwięk jej głosu sprowadził ją na ziemię. Ciężko dysząc, spojrzała na dziewczynę, która wpatrywała się w nią z uniesionymi brwiami.
 Trochę mnie poniosło  powiedziała, starając się uspokoić oddech.
 W to nie wątpię  odparła Felicity.  Mała zmiana…
 Mam lepszy pomysł  wtrąciła Parker, zatrzymując się obok.  Wyzywam cię, słodziutka  rzuciła w stronę Felicity. 
 Tygrys kontra szczur?  odezwała się Alice.  Nie uważasz, że to trochę przegięcie?
 Dam jej fory  skwitowała Parker, uśmiechając się szeroko.  Więc, jak będzie?
 Stoi  powiedziała Felicity.  Steven  odwróciła się do mężczyzny, który ćwiczył na ławce. Odłożył sztangę i spojrzał na nią.  Zaasekurujesz na trochę Alice?
 Jasne.  Ciężko dźwignął się na nogi, a potem podszedł do nich. Złapał za worek, a Fel się odsunęła.  Do dzieła, mała. Zobaczymy, ile masz siły.


Felicity

       Weszła na miękki, śliski materac, który znajdował się prawie na środku sali. Przed nią stanęła uśmiechnięta Parker. Zapięła mocniej rękawice, a następnie stanęła w lekkim rozkroku. Wstrzymała oddech, kiedy dziewczyna zbliżyła się do niej. Potem nastąpiła szybka seria ciosów i uników, a ich ciała, jakby się ze sobą synchronizowały. Nie raz walczyła z Parker, więc mniej więcej wiedziała, czego może się po niej spodziewać.
       Gdy odskoczyły od siebie, a Parker zaśmiała się, do sali, która robiła za ich siłownię, weszły dwie osoby. Obie oderwały od siebie wzrok i spojrzały na dwójkę mężczyzn, którzy przypatrywali się im z ciekawością.
 No, no, no  rzucił Troy, uśmiechając się pod nosem. Felicity poczuła, jak zmierzył ją wzrokiem, od gołych nóg, krótkich spodenek, po bluzkę na ramiączkach, zatrzymując się dłużej na jej dekolcie.
 Ładnie  skomentował Peter. Jego błękitne oczy dokładnie obserwowały dwie dziewczyny na materacu.  Dacie mały pokaz?
 A może sam staniesz do walki, misiaczku  odezwała się Parker z pewnością w głosie.  Chyba że nie masz na tyle odwagi?
 Proszę cię, słodziutka  prychnął pod nosem.  Nie chciałbym cię uszkodzić.
 Uszkodzić?  rzuciła Parker, a następnie ryknęła śmiechem.  Co powiecie dwa na dwa?  Felicity oderwała wzrok od Troy’a i spojrzała na koleżankę.  My kontra wy.
 Teraz to pojechałaś  odezwała się Alice.
       Mężczyźni spojrzeli na siebie, a następnie podeszli do ławki. Złapali za rękawice i z pewnymi minami, weszli na materac. Zaczęli szybko podskakiwać i rozciągać ramiona i nogi, w celu odbycia szybkiej rozgrzewki. Parker uśmiechnęła się kpiąco, zerkając na Felicity, która prychnęła pod nosem. To będzie bułka z masłem, kiedy rozłożą na łopatki tych dwóch gogusiów. W końcu nie z takimi dawały sobie radę.
 Peter jest mój  powiedziała cicho Parker, ustawiając się naprzeciwko chłopaka.
 Jasne. Z chęcią przywalę medykowi  oznajmiła z uśmiechem Felicity, co spowodowało wybuch śmiechu ze strony jej koleżanki.
 Może my często nie używamy pięści w naszych dziedzinach  zaczął Troy pewnym siebie głosem.  Ale też znamy kilka sztuczek. No i mamy więcej siły  dodał, prężąc muskuły.
 My, w porównaniu do was, używamy też mózgu  skwitowała Felicity, przyjmując pozycję.
 Mówi się, że kobiety są słabszą płcią – ciągnął Peter.
 Wcale nie, my po prostu wybieramy inną taktykę walki  odpowiedziała Fel, uśmiechając się do niego.
 To się robi coraz ciekawsze  doszedł do nich głos Stevena.
 Gotowi?  zapytała Parker, a wszyscy pokiwali głowami.  Start!
       Zanim Troy zdążył się zorientować, Felicity doskoczyła do niego, uderzając go w klatkę piersiową. Mężczyzna zachwiał się, robiąc dwa kroki do tyłu. Uniósł brwi, a czarnowłosa uśmiechnęła się do niego z satysfakcją. Osłonił twarz przed kolejnym ciosem, a potem naparł na nią, powodując, że tym razem to ona musiała się cofnąć.
       Felicity miała tę przewagę, że była lżejsza, mniejsza i zwinniejsza od niego. Jej gabaryty idealnie nadawały się do tego, by szybko robić uniki, kiedy on wyprowadzał ciosy. Raz prawie ją podciął, ale ona zdołała ustać na nogach, podskakując w miejscu.
       Zaskoczył ją, obejmując od tyłu ciasno ramionami. Dziewczyna z całej siły nadepnęła mu na stopę, a następnie uderzyła łokciem w ramię, przez co poluźnił uścisk i się odsunął. Zerknęła na Parker i Petera, którzy cali spoceni, starali się wygrać.
       W końcu jednak siła mężczyzn zaczynała przeważać nad nimi. Odsunęły się na drugi koniec materaca. Felicity odgarnęła z twarzy czarny kosmyk włosów, który wydostał się z jej kitka. Znów zerknęła na koleżankę, która uśmiechnęła się złośliwie.
 No i co, panienki?  zakpił Peter, a Troy wybuchł śmiechem.
 Felicity  zwróciła się do niej Parker, a ona ponownie na nią spojrzała. 
       Dziewczyna rzuciła w jej stronę drewniany drążek, który służył im do ćwiczeń. Zwinnie złapała go i okręciła w ręku, przyjmując odpowiednią pozycję. Parker chwyciła za metalowy łańcuch, który został na boku po startym worku treningowym.
 Ej!  warknął Peter.  Tak nie można! To łamanie zasad!
 Wilczyce nie mają zasad  odpowiedziała chytrze Parker. Tym razem to Fel uśmiechnęła się złośliwie.
 Skoro tak  zaczął Peter, łapiąc za kolejne dwa drewniane drążki. Jeden podał kumplowi, który spojrzał z uśmiechem na czarnowłosą.  To brak zasad.
 Skopcie im tyłki!  krzyknęła Alice.
– Nie dajcie się, chłopaki!  odparł Steven.  Faceci górą!
 Pieprz się, Steven!  warknęła Alice.
       Doskoczyli do siebie po raz kolejny. Dało się słyszeć dźwięk uderzanego o siebie drewna. Felicity zdała sobie sprawę, że Troy nie jest taki głupi, bo umie przewidzieć, gdzie ona uderzy.
       Nagle zbliżyli się do siebie, a on odepchnął ją, przez co prawie straciła równowagę. Nie wiele myśląc, mocno podcięła go, a on upadł na materac. Już chciał się podnieść, kiedy pchnęła go nogą, tak by wrócił do poprzedniej pozycji. Postawiła na jego klatce piersiowej stopę, a jej kij znalazł się kilka centymetrów od jego twarzy.
 Wygrałam  powiedziała triumfalnie. Spojrzała na Parker. Dziewczyna w mocnym uścisku trzymała Petera, który poczerwieniał na twarzy.
 Siła kobiet  odparła Parker z zadowoleniem.  Biedne małe misie…
 Daliśmy wam fory i tyle  rzucił Peter, machając rękami.  Ał! Kurwa! Dusisz mnie, wariatko! 
       Parker roześmiała się, a następnie puściła go, by po chwili popchnąć na materac. Mężczyzna upadł na brzuch. Dźwignął się na kolana i zaczął rozmasowywać sobie szyję.
 Pieprzone ninja  skwitował Troy, kiedy Fel go puściła. – Następnym razem będę wiedział, że trzeba użyć więcej siły.
 To i tak nic ci nie da  ciągnęła Fel, odkładając kij.  Jesteśmy i będziemy lepsze od was.
 Jasne, księżniczko, chciałoby się…
– Kończymy?  odezwała się Alice.
 Tak, ja spadam  odpowiedziała Fel, ściągając rękawice.
 Dostaliście po dupie, mięczaki. I to jeszcze od bab  mruknął Steven, kręcąc głową.  Żałosne.
 Pierdol się  rzucił Troy, wstając z materaca.


Vivien

       Była podekscytowana. Przechadzała się po pokoju, czekając, aż dziewczyny wrócą z treningu. Wstępny plan ucieczki był ułożony, a ona mogła przekazać go dalej. Co prawda przed nimi była jeszcze długa droga i wiele godzin planowania wszystkiego ze szczegółami, ale i tak cieszyła się, że robią postępy w tym kierunku. Mogły działać.
       W końcu usłyszała upragnione pukanie. Pukanie na dwa i jeden. Słyszała, jak Ash poruszył się na łóżku. Pokazała mu uniesiony kciuk. Mógł siedzieć tam dalej, w końcu to tylko Alice i Fel, a one miały podobne podejście do chłopaków, jak ona. Doskoczyła do drzwi i szybko otworzyła zasuwę, wpuszczając je do środka.
 Cześć, Ash  rzuciła Alice, a po chwili te same słowa wypowiedziała Felicity.
 Cześć – odpowiedział nieco niepewnie.
– Co to za sprawa, Viv?  zapytała Fel.
 No… TA sprawa  odpowiedziała, wpatrując się w nie, a dziewczyny szybko pokiwały głowami.  Ash  odwróciła się do chłopaka.  Mógłbyś na chwilę nas zostawić?
 Jasne.
       Wstał z łóżka i pod czujnym okiem trójki Wilczyc, ruszył w stronę łazienki. Vivien poczekała, aż zamknie za sobą drzwi. Odwróciła się do przyjaciółek i uśmiechnęła szeroko.
 Gotowe?  wydusiła Alice.
 Tak. Poznajcie go  odparła, podając im zapisaną kartkę. Fel i Alice przysunęły się do siebie. Obie spojrzały na drobne i lekko pochyłe pismo swojej przyjaciółki.
 Kiedy im powiemy?  zapytała Felicity, odrywając wzrok od planu.
 Powiedziałabym im, jak najszybciej  odparła Viv, wzruszając ramionami.  Ale musimy poczekać, jak będą razem. Chyba że to nie będzie możliwe, więc będziemy musiały zrobić to osobno. No i zostaje jeszcze Michael. Do niego najtrudniej będzie się dostać.
 Ale to też da się jakoś załatwić  rzuciła Alice.  Podoba mi się to.
 To wstępny plan – pociągnęła Viv.
 Ale i tak mi się podoba  skwitowała z uśmiechem Alice. Viv również się uśmiechnęła. Cała trójka spojrzała po sobie. Nadzieja rosła… Nadzieja na wydostanie się z piekła…


Felicity

       Siedziała w pokoju, przyglądając się swojej komórce. Przed wyjściem od Vivien, zrobiła szybkie zdjęcie planu, jaki ułożyła. Teraz raz jeszcze dokładnie go studiowała, dodając w myślach kolejne punkty. Wiedziały, że nie będzie to łatwe, bo plan będzie musiał zostać rozbudowany, ale pozytywne nastawienie Viv udzielało się także i jej. Wierzyła w to jeszcze bardziej, że może faktycznie im się udać.
       Spojrzała na Luke'a, który siedział z zamkniętymi oczami na materacu. Nie była pewna, czy drzemał, czy tak bardzo wsłuchiwał się w muzykę, którą puszczał ze swojego odtwarzacza. Nie chciała mu przeszkadzać. W końcu ma moment, by myślami nieco wyrwać się z tego koszmaru.
       Nagle komórka w jej ręku za wibrowała, a potem rozległ się dźwięk dzwonka. Znów przeniosła ciemne oczy na wyświetlacz. Dzwoniła Parker. Kątem oka zauważyła, jak Luke wpatruje się w nią. Zignorowała go i odebrała.
 Tak?
 Kochanie, uratujesz mi dupę po raz kolejny?  zapytała od razu Parker.
 Co się stało?
 Weźmiesz Michaela pod swoje skrzydła?  pociągnęła, a oczy Fel się rozszerzyły. Miały szansę zebrać ich całą grupą.
 Pewnie. Nic nie robię.
 Nie wiem tylko, kiedy wrócę… Spotykam się z Peterem i…
 Spoko. Może tu zostać tak długo, jak trzeba.
 Super! Wielkie dzięki!  krzyknęła z entuzjazmem.  A jak wrócę rano?
 Może zostać na noc.
 Naprawdę? Obiecuję, że nie będzie ci przeszkadzał i nie będziesz miała przy nim zbyt dużo roboty i…
 Parker, wyluzuj. Może zostać. Jedna osobą w tą czy w tamtą różnicy mi nie robi.
– Jesteś najlepsza!
 Wiem.
 Wpadnę z nim za półtorej godziny.
 Czekam.
       Rozłączyła się i odłożyła telefon na bok. Odwróciła się w stronę blondyna, który wpatrywał się w nią z ciekawością. Uśmiechnęła się lekko, widząc błysk w jego błękitnych oczach.
 Parker podrzuci tu Michaela?  zapytał z nadzieją w głosie.
 A no… Podrzuci  odparła z uśmiechem, a on odpowiedział tym samym.  O ile jej plany nie ulegną zmianie.
 Super.
 Super  rzuciła, a następnie znów złapała za telefon i wystukała szybkiego sms-a do Alice i Vivien. Po chwili znów w pokoju rozległ się dźwięk dzwonka. Felicity szybko odebrała.
 Viv?
 To pewne?  zapytała dziewczyna.
 Raczej tak. Dam znać, jak coś się zmieni.
– Ekstra. Wpadniemy za dwie godziny.
 Czekam.
       Znów rozłączyła się i ponownie odłożyła telefon. Nie mogła się powstrzymać od szerokiego uśmiechu, jaki wymalował się na jej twarzy. Luke obserwował ją z ciekawością, nie wiedząc, o co chodzi. Niestety, musiał jeszcze trochę wytrzymać. Jeśli Parker faktycznie przyprowadzi tu Michaela, cała czwórka pozna ich plan. Felicity miała nadzieję, że dzięki temu, podniosą się trochę na duchu.
 Coś się stało?  zapytał Luke.
 Może  odparła tajemniczo.  Na razie nie mogę ci powiedzieć.
 W porządku  rzucił, kiwając głową, a potem z powrotem założył słuchawki na uszy.


Michael

       Słyszał rozmowę Parker, która rozmawiała z jedną z dziewczyn. Po jej słowach szybko wywnioskował, że musiała to być Felicity. Że znów trafi do jej pokoju. Nie mógł się doczekać i miał cichą nadzieję, że będzie mógł tam siedzieć, jak najdłużej. Bycie u niej, funkcjonowanie na jej normalnych zasadach i możliwość rozmowy z przyjacielem, powodowało, że Michael czuł się lepiej.
       Uśmiechnął się lekko pod nosem, a potem ukrył twarz w dłoniach, tak by ona tego nie widziała. Nie mógł pozwolić na to, by Parker zaczęła coś podejrzewać. Musiał udawać, że ma to gdzieś. Musiał udawać, że nic się nie dzieje.
       Po jakimś czasie, kiedy on myślami już siedział z Hemmingsem, Parker podeszła do niego i odczepiła łańcuch. Kazała mu wstać. Zawiązała mu oczy i poprowadziła go w stronę drzwi. Wypchnęła na zewnątrz, a on potknął się o swoje nogi. Na szczęście złapał równowagę i nie przewrócił się.
       Poczekał, aż dziewczyna zamknie drzwi. W końcu złapała go za ramię i pociągnęła w lewą stronę. Michael zrobił dosłownie kilkanaście kroków, by znów się zatrzymać. Parker załomotała do drzwi, a on wyostrzył słuch. Do jego uszu doszedł szczęk zasuwy.
 Jeszcze raz wielkie dzięki  powiedziała Parker, popychając go w stronę wejścia.
 Nie ma sprawy. Daj znać, jak będziesz wracać – odezwała się Felicity.
 Pewnie rano…
 Nie ma sprawy  powtórzyła, a on poczuł, jak delikatnie zaciska palce na jego przedramieniu.
 Odwdzięczę się…
 Mam nadzieję  rzuciła ze śmiechem.
       Parker puściła chłopaka, a Fel powoli wciągnęła go do pokoju. Usłyszał, jak zamyka drzwi. Po chwili ściągnęła mu chustę.
– Cześć, Mikey  powiedziała z uśmiechem.  Dobrze znów cię widzieć.
       Jej uśmiech był tak zaraźliwy, że on sam szeroko się uśmiechnął. Zaraz obok pojawił się Luke i poklepał go po plecach, co sprawiło, że Clifford rozluźnił się jeszcze bardziej. Ściągnęła mu łańcuchy i obrożę, kładąc je na biurku. Michael wziął głęboki oddech.
 Coś do picia?  Pokiwał głową. 
       Zauważył, jak Luke siada na jej łóżku. Ostatnio obaj zajmowali jego materacu, więc niepewnie podszedł do niego i zatrzymał się , nie wiedząc, czy też może tam usiąść.
 Daj spokój, nie krępuj się  rzuciła Felicity, wciskając mu w rękę puszkę z napojem.  Pamiętasz o zasadach?
– Tak  odpowiedział, siadając obok blondyna.
 Więc luz  odparła.
       Michael przyjrzał się jej dokładnie. Miała naprawdę dobry humor. Ciekawiło go, co takiego się wydarzyło, że dziewczyna tryska takim optymizmem. Gdy zerknął na Luke'a, zauważył, że i on z ciekawością ją obserwuje. Najwidoczniej jego przyjaciel sam nie znał powodu jej zachowania. 


Luke

       Zaczął rozmawiać z Michaelem, ale w dalszym ciągu bacznie obserwował Felicity. Uśmiechała się częściej niż zazwyczaj. Miał wrażenie, jakby na coś czekała, bo ciągle spoglądała w stronę zegarka. W końcu podeszła do okna. Otworzyła je i usiadła na parapecie, odpalając papierosa. Wierciła się na swoim miejscu, jakby nie mogła się, czegoś doczekać. W jej oczach błyskała ekscytacja. Luke chciał wiedzieć, co takiego tak bardzo ją nakręca.
       Nagle rozległo się pukanie. Pukanie, które on już dobrze znał. Pukanie na dwa i jeden. Zauważył, jak Michael spiął się i zamarł w miejscu. Usłyszał, jak jego oddech nieco przyspieszył. Spojrzał na dziewczynę, która zgasiła papierosa i zeskoczyła z parapetu.
 Spokojnie, Michael  powiedziała, podchodząc do niego. Poklepała go czule po ręku, w dalszym ciągu uśmiechając się szeroko.  Nic się nie dzieje.
 To tylko jej kumpele  dodał Luke, kiedy Fel poszła otworzyć drzwi.  Alice i Viv są takie jak ona. Są w porządku.  Michael pokiwał głową.
       Blondyn spojrzał w stronę dziewczyny, która rozsuwała zasuwę. Był ciekawy, czy to właśnie ich przybycie tak bardzo ją ekscytowało. Kiedy Fel wpuściła je do środka, ten zrobił wielkie oczy. Nie były same. Przyprowadziły Ashtona i Caluma.
       Dokładnie obserwował swoich przyjaciół, którzy zatrzymali się na środku pokoju. Mieli skrępowane dłonie i zawiązane oczy. Vivien i Alice uśmiechały się szeroko. Poczuł, jak siedzący obok niego Michael zadrżał. W końcu byli w komplecie. W komplecie poza złowieszczą salą Deborah.
 Cześć, chłopcy – rzuciła Vivien, a Alice jej zawtórowała.  Boże, już myślałam, że to nie wypali.
       Ściągnęły im chusty i obroże, a następnie rozkuły ich ręce. Chłopaki spojrzeli na siebie. Każdy z nich miał zaskoczoną minę. Nie spodziewali się, że się zobaczą. Luke wstał i niewiele myśląc, podszedł do Caluma i Asha. Po chwili Michael zrobił to samo. Przywarli do siebie, jak rodzeństwo, które nie widziało się od wielu lat. Usłyszał za plecami, jak dziewczyny odsuwają się, dając im chwilę na odreagowanie tej małej niespodzianki.
       W końcu oderwali się od siebie, a Luke spojrzał na roześmianą twarz Felicity. Skinął jej głową, a ona puściła do niego oczko.
 To co?  odezwała się Vivien.  Możemy zacząć?
 Myślę, że tak  odpowiedziała Fel.  Chłopcy, wyluzujcie. Tu są takie same zasady, jak u was  powiedziała z uśmiechem.  Coś do picia?
 Się pytasz  rzuciła Alice i usiadła na łóżku.
 Dlaczego nic nie powiedziałaś?  odezwał się Ash, zerkając na Viv.
 Nie chciałam tego zepsuć  odpowiedziała, klepiąc go po ramieniu.  Dobra, siadajcie. Mamy poważną sprawę do obgadania.
       Cała czwórka spojrzała na nią z ciekawością, która mieszała się z lekkim zaskoczeniem. Luke nie podejrzewał, że dziewczyny przyszły tu na pogadankę także z nimi. Widocznie szykowała się, jakaś grubsza sprawa. Zaczął się stresować.
       Niepewnie ruszyli w stronę Vivien, która usiadła obok Alice. Wskazała na łóżko, a ci szybko zajęli wolne miejsca. Felicity wróciła z napojami, a potem przysunęła sobie krzesło. Chłopaki siedzieli niemalże naprzeciwko dziewczyn, nie spuszczając z nich wzroku.
 Jak wspomniałam  zaczęła Viv, spoglądając po kolei na każdego z nich.  Sprawa jest poważna i delikatna na swój sposób. Nie jest też dopracowana do końca, ale musiałyśmy wykorzystać ten moment, w którym Parker przyprowadziła tu Michaela.
 To coś złego?  wydusił z siebie Calum.
 Pozytywnego  odpowiedziała Alice, otwierając puszkę z napojem.  Przynajmniej dla nas, choć dla was z pewnością też. Nie wiem… Ocenicie to sami.
 Musicie jednak wiedzieć, że to potrwa  powiedziała powoli Felicity.  Może rozciągnąć się w czasie. Będzie trzeba nagiąć wiele zasad, działać powoli i tak, by nikt tego nie zauważył.
 Co wy kombinujecie?  zapytał Luke, wpatrując się w Fel, która uśmiechnęła się szeroko.
 A to  zaczęła Vivien  że planujemy ucieczkę. I wy idziecie z nami… Chcemy was stąd wyciągnąć. 
       Hemmings wytrzeszczył oczy. Nie spodziewał się, czegoś takiego. Jego żołądek, a także i serce, mocniej się ścisnęły. Poczuł, jak Michael zadrżał. Spojrzał na pozostałych. Mieli identyczne miny, co on. Każdy z nich powoli analizował to, co powiedziały. Ucieczka… Czyli jednak istnieje dla nich szansa. Gdzieś w głowie zapaliła mu się lampka. Lampka z nadzieją. Zrobiło mu się gorąco. Był pewny, że będzie tu tkwić do końca swojego marnego życia, a one wszystko planowały za ich plecami.
 Żartujecie?  wydusił z siebie Clifford.
 Nie. Wstępny plan już przyszykowała Viven. Musimy go jeszcze dopracować  odpowiedziała Felicity.  Dlatego to może potrwać. Jednak musieliście o tym wiedzieć szybciej. Musicie być na to przygotowani. No i musicie wierzyć… I się nie poddawać.
 Jak to będzie wyglądać?  zapytał Calum.
 Na razie jest to okrojony plan  odpowiedziała Alice.  Musimy postarać się o to, by siódemka osób po prostu rozpłynęła się w powietrzu. By nikt o tym nie wiedział. Dlatego musicie nam obiecać, że będziecie trzymać buzię na kłódkę i nawet jeśli będą was torturować, to i tak nie piśniecie żadnego słowa na ten temat.
 Masz to, jak w banku  powiedział Hood.  Jezu… - dodał i uśmiechnął się, a następnie zarzucił rękę na ramiona Irwina, który siedział obok niego  Naprawdę stąd zwiejemy?
 Naprawdę – rzuciła Alice, odwzajemniając uśmiech.
       Chłopaki spojrzeli na siebie. Na ich twarzach wymalowała się ekscytacja. Dostali kolejną nadzieję. Tym razem jednak to dziewczyny będą pociągać za sznurki, a oni wierzyli w to, że uda im się uciec. W końcu one o wiele bardziej znały ten świat. Wiedziały, jak się w nim poruszać. Ufali im.


Felicity

       Obudziła się. W pokoju panowała ciemność. Uniosła się na ramionach, a jej wzrok natrafił na siedzącego przy łóżku chłopaka. Odkryła kołdrę i wstała. Spojrzała na śpiącego Michaela, który zajmował miejsce Luke'a na jego piankowym materacu. Następnie jej ciemne oczy ponownie zatrzymały się na blondynie.
 Obudziłem cię?  wyszeptał, kiedy usiadła obok niego. Podciągnęła nogi, a potem znów na niego spojrzała.
 Nie.
– Michael nie mógł zasnąć  powiedział po chwili ciszy.  Ale w końcu padł.
 Pilnujesz go?  zapytała z uśmiechem.
 Martwię się o niego  odpowiedział, opierając głowę o łóżko.  On ma najgorzej. Najgorzej, jeśli chodzi o pokoje  oznajmił, a ona doskonale wiedziała, o co mu chodzi.  Wy dajecie nam wsparcie psychiczne, bo same przeżyłyście coś takiego. A Parker… Parker traktuje go jak śmiecia.
 Wiem, Luke. Niestety, pod tym względem nic nie mogę zrobić.
– Wiem. Obiecał mi, że się nie podda.
 Mam nadzieję, że będzie tak naprawdę. Da radę. Tak samo, jak wy. Musi dać… Teraz tym bardziej wie, że musi walczyć. Zresztą Michael nie jest głupi. Wie, co jest wygraną.
 Wolność  powiedział szeptem Luke, a ona pokiwała głową.  Jak długo?
 Naprawdę nie mam pojęcia, ale za każdym razem, gdy o tym myślę, to czuję, że może nam się udać.
 Też mam taką nadzieję.
 I miej ją do końca, kotku  odparła, przejeżdżając palcami po jego policzku.  Bez względu na to, co będzie się działo. Bo akurat nasza trójka, jak już coś robi, to doprowadza to do końca.
 Domyślam się  rzucił, splatając jej palce ze swoimi.
       Felicity zerknęła na niego, a po chwili i on odwrócił głowę. Mimo że w pokoju było ciemno, ona doskonale widziała jego tęczówki, które teraz były znacznie ciemniejsze, niż zazwyczaj. Uśmiechnęła się, gdy przybliżył się do niej. Oplotła jego kark rękami. Pocałował ją delikatnie i spokojnie, a jej lekko zaszumiało od tego w głowie.
       Oparł czoło o jej czoło. Jego ciepły oddech owiał jej skórę i wargi, a ona cicho westchnęła. Pozwoliła mu na to, by objął ją, a potem, by ułożył głowę na jej ramieniu. Siedzieli tak jeszcze dłuższą chwilę, pogrążeni w milczeniu, a każde z nich analizowało w myślach szansę, która się pojawiła. Szansę na wolność. 


***
Kolejny rozdział za nami. Mam nadzieję, że przypadł wam do gustu :)
Chłopaki niestety nie wpadli na urodziny kolegi, ale wpadli niedługo po tym - w końcu jednak się spotkali :)

D- nie, nie wyszłaś na przemądrzałą :D Dzięki za znalezienie błędu, którego wcześniej nie widziałam. Choć staram się dokładnie sprawdzać każdy rozdział, to nieraz czegoś nie przyuważę i dzięki wam mogę to poprawić :)

Kolejny rozdział pojawi się w środę lub w czwartek - przyznam się bez bicia, mam sklerozę. Zapomniałam grafiku i nie wiem, jak pracuję XD

Pozdrawiam!

#TheGreatEscapeFF

5 komentarzy:

  1. Luke i Felicity, kocham ich nad życie <3 Mam nadzieję, że ucieczka - nawet, jeśli rozciągnie się w czasie, wypali i będą żyli długo, i szczęśliwie. Życzę im wszystkim tego z całego serca :>
    Pozdrawiam i życzę weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny mam nadzieje że uda im się uciec ♡ Luke i Felicity są tacy słodycy ♡♡juz nie mogę doczekać się następnego ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham tą historie <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za rozdział był WSPANIAŁY aż brak słów żeby go opisać. Życzę weny :>

    OdpowiedzUsuń
  5. OMG!!!! W końcu się spotkali wszyscy :) mam nadzieję, że ta ich ucieczka się uda. Szkoda mi Michaela, sama go przygarnę jeśli Parker nie zmieni do niego podejścia. Felicity i Luke oni są tacy sweet ;) albo mi się zdaje, albo Luke coraz częściej wychodzi z inicjatywą kontaktu z nią - kontaktu w sensie fizycznym. Nie mogę się doczekać kolejnej części, więc dodawaj ją szybko.
    Pozdrawiam Milena

    OdpowiedzUsuń